
Okazuje się, że wylosowanie biletu na Euro nie musi wiązać się z tym, że mecz faktycznie obejrzymy. Przekonali się o tym niepełnosprawni kibice, którzy nie otrzymali biletów, bo nie wysłali zaświadczenia o niepełnosprawności. To, że nikt go wcześniej od nich nie wymagał organizatora już nie interesuje.
Na stadionach część wejściówek była przeznaczona dla osób niepełnosprawnych. Podobnie, jak wszyscy inni brali udział w losowaniu biletów. Ci, którym się udało za wszystko już zapłacili: wejściówki, nocleg, gadżety.
Pozostało czekać na bilety, tych jednak nie otrzymali. Powód? Brak zaświadczenia o niepełnosprawności, którego nagle zaczął się domagać organizator. Rzecznik Euro 2012 Polska tłumaczy, że do wszystkich wysyłano w tej sprawie maile.
Biorąc pod uwagę liczbę zgłoszeń w takiej sytuacji może być nawet kilkaset osób. Co stało się z biletami, z których cieszyli się niepełnosprawni? Odsprzedano je dalej.
To jednak wyjątek od reguły, bo skarg jest tak dużo, że niepełnosprawni nie wykluczają złożenia pozwu zbiorowego. UEFA obiecuje poszkodowanym zwrot pieniędzy lub wyjazd na Ukrainę, gdzie bilety sprzedawały się najsłabiej. Z kolei niepełnosprawni rozważają.
źródło: TVN24.pl
