
Sytuacja w ciągu ostatnich dni zmieniła się o 180 stopni, bo do tej pory Turcja w żadną wojnę z Państwem Islamskim wciągać się nie dała. Ale dziś jej samoloty bombardują islamistów w Syrii i Kurdów w Iraku, a brytyjskie media od kilku dni biją na alarm ostrzegając tamtejszych turystów. Czy naprawdę jest się czego bać?
Brytyjskie media też właśnie się cieszą, że ich służby specjalne pomogły wpaść na trop spisku terrorystycznego, którego celem mieli być brytyjscy turyści w Turcji. Zatrzymano 250 podejrzanych, którzy – jak pisze prasa – planowali okrutne zamachy samobójcze na terenie całej Turcji.
Podobno w Turcji ukryło się kilkunastu islamskich terrorystów, którym może zależeć na tym, by stała się ona kolejną Tunezją czy Egiptem. – Państwu Islamskiemu bezwzględnie zależy na tym, by Turcja stała się elementem ich strategii. Z powodu turystów to kraj dla nich atrakcyjny, gdyż zamachy bardzo łatwo można umiędzynarodowić. To nie przypadek, że zamachy mają miejsce właśnie okresie wakacyjnym. Są dobrze przygotowane, by siać panikę i strach – mówi naTemat Krzysztof Liedel, szef Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas.
Tu trzeba jednak wyjaśnić – niebezpiecznie jest na południowym wschodzie Turcji przy granicy z Syrią i Irakiem. Cały ten region na mapach ostrzegawczych zaznaczony został na czerwono. Pozostała część kraju jest zielona – czyli bezpieczna.
Witold Leśniak, zastępca polskiego konsula w Stambule, przyznaje, że po ostatnich wydarzeniach Polacy planujący podróż do Turcji, dzwonią do nich i pytają o sytuację. I co słyszą? – Słyszą to, co rekomenduje MSZ. Że w kraju i w kurortach jest bezpiecznie. Że MSZ odradza wyjazdy na wschód kraju. Prosimy, by przed wyjazdem turyści śledzili komunikaty MSZ – mówi. Takie same zalecenia przekazuje brytyjskie Home Office i resorty MSZ innych krajów.
Ostrzeżenie MSZ
W związku z niestabilną sytuacją na pograniczu turecko-syryjskim, turecko-irackim oraz sporadycznie w innych rejonach południowo-wschodniej Turcji, Ministerstwo Spraw Zagranicznych stanowczo zaleca obywatelom polskim powstrzymanie się od podróży w te regiony kraju, osobom tam przebywającym czasowo rozważenie ich opuszczenia, a mieszkającym na stałe zachowanie szczególnej ostrożności. Osoby przebywające w ww. regionach Turcji powinny bezwzględnie stosować się do zaleceń tureckich sił porządkowych oraz zgłosić swój pobyt w systemie e-konsulat. Ponadto zalecamy zachowanie ostrożności na terenie całego kraju, unikanie zgromadzeń i demonstracji oraz przebywania w pobliżu obiektów narażonych na ew. demonstracje (jak np. wojskowych lub policyjnych). Kurorty położone nad Morzem Śródziemnym oraz Morzem Egejskim są bezpieczne.
– Jak zwykle w polskich mediach pojawia się popłoch. Nakręcają, jak bardzo jest źle, a tu spokój, cisza, nic się nie dzieje. Nie ma żadnej paniki! Zamachy mogą pojawiać się wszędzie, czy to w Londynie, czy w Madrycie – mówi Andrzej Czerw. Jak mówi, ma kilka koleżanek, które prowadzą biura turystyczne i w ostatnich tygodniu organizowały wycieczki właśnie na wschód.
Krzysztof Liedel przewiduje, że sytuacja wkrótce się uspokoi, bo Turcja nie może pozwolić sobie na zniszczenie turystyki. To po pierwsze. Po drugie jest krajem NATO. I po trzecie, jest zdecydowanie pilniej strzeżonych krajem niż Tunezja czy Egipt. Tu po prostu terrorystom trudniej się prześlizgnąć.
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
