Jan Kulczyk miał zator tętnicy płucnej. Rzadko udaje się uratować takich chorych

Zator tętnicy płucnej może być powikłaniem po koronarografii. Zdjęcie jest tylko ilustracją.
Zator tętnicy płucnej może być powikłaniem po koronarografii. Zdjęcie jest tylko ilustracją. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Oficjalnie podawaną przyczyną śmierci najbogatszego Polaka Jana Kulczyka był zator żylno–płucny. Lekarze precyzują, że chodzi dokładnie o zator tętnicy płucnej. Człowieka, który dozna takiego zatoru, rzadko udaje się uratować.


Jak tłumaczy nam dr Michał Sutkowski, lekarz rodzinny, rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, do zatoru tętnicy płucnej może dojść nawet po bardzo drobnym zabiegu chirurgicznym z zakresu ortopedii, chirurgii naczyniowej czy np. po koronarografii, cewnikowaniu serca.

– W żyle, na skutek zastoju spowodowanego np. unieruchomieniem, tworzy się zakrzep, który poprzez żyły przedostaje się do prawej komory i prawego przedsionka serca, skąd zostaje wtłoczony do tętnicy płucnej. Jeśli jest duży, tworzy tam zator. Płuca przestają być zaopatrywane w krew, dochodzi do zatrzymania krążenia – wyjaśnia mechanizm dr Sutkowski.

Trudno uratować
Jak dodaje, rzadko zdarza się, że człowieka z zatorem płucnym uda się uratować. W przypadku tego schorzenia najważniejsza jest profilaktyka, czyli podawanie choremu po zabiegach chirurgicznych leków przeciwzakrzepowych.
Dr Michał Sutkowski
lekarz rodzinny, rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce

Niestety nie zawsze to działa. Czasami dawki leków są zbyt małe, a czasami zwyczajnie dochodzi do kumulacji nieszczęśliwych zbiegów okoliczności. Widziałem pacjentów z bardzo drobnymi urazami i po bardzo niewielkich zabiegach chirurgicznych, którzy dostawali zatoru tętnicy płucnej.

Oczywiście nie znamy dokładnych okoliczności śmierci Jan Kulczyka, tym bardziej, że zmarł w szpitalu w Wiedniu, dlatego trudno z całą pewnością powiedzieć, jak doszło do tego tragicznego zdarzenia. RMF FM podaje, że biznesmen poczuł się źle, po czym trafił do kliniki. Tam rozważano założenie mu by-passów, ale ostatecznie się na to nie zdecydowano. Wizyta miała skończyć się szybko po "drobnym zabiegu".


Scenariusz mógł być np. taki, że u biznesmena wykonywano wspomniany zabieg, o którym oficjalnie informuje jego firma, i właśnie po nim doszło do wytworzenia się skrzepu, a następnie do powstania zatoru. Oczywiście to tylko hipoteza.

Czy to był błąd medyczny?
Można być pewnym, że okoliczności śmierci Kulczyka zostaną bardzo dokładnie przeanalizowane. – Żeby zastanawiać się, czy w tym przypadku doszło do błędu medycznego, trzeba mieć oczywiście wiedzę dotyczącą okoliczności śmierci Jana Kulczyka – potwierdza dr Sutkowski.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...