
Gdyby miało dojść do wyjścia Grecji ze strefy euro, niemieckie firmy działające w greckich miastach nie miałyby łatwego życia. Jak twierdzi dziennik "Efimerida Ton Syntakton", rząd miał już plan, co zrobić – zacząć prześwietlać je pod kątem korupcji.
REKLAMA
Ucierpieć miały takie znane niemieckie firmy jak m.in. Siemens, Lidl, Allianz, MAN i Hochtief. Czyli marki pochodzące z kraju, który jest największym wierzycielem Grecji i jednocześnie największym krytykiem greckich reform, a właściwie ich notorycznego braku.
Gazeta powołuje się na anonimowe źródła, z których wynika, że premier Aleksis Cipras w ostatni piątek wspomniał o tych propozycjach w parlamencie. Rząd na razie nie komentuje tych doniesień. Wiadomo jedynie, że w piątek rzeczywiście rozmawiano o planie awaryjnym. Minister finansów dostał od Ciprasa polecenie utworzenia grupy, która go opracuje.
Niedawno pisaliśmy o tym, jak duże niezadowolenie wywołało niedawne porozumienie Grecji z Unią Europejską. Nie tylko wśród greckiego społeczeństwa, ale też w internecie. Wszystko przez Berlin, który stawiał Grekom twarde warunki podczas negocjacji i zmusił Ateny, żeby jeszcze bardziej zacisnęły pasa. W sieci ruszyła kampania, która miała uderzyć w niemieckich producentów – pod hasłami "boycott germany" i "StopBuingGerman".
Jak się okazuje, jeszcze w w sierpniu Grecja może zwrócić się do kredytodawców o ok. 24 mld euro w ramach pierwszej transzy pakietu pomocy. Jak pisze Gazeta Wyborcza, cytując grecki dziennik ”Avgi” chodzi o to, by wzmocnić krajowe banki i spłacić najpilniejsze zobowiązania.
Źródło: Greek Reporter
