Polski sklep w dzielnicy Ealing Broadway w Londynie
Polski sklep w dzielnicy Ealing Broadway w Londynie Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Reklama.
Co zrobią Polacy na Wyspach? 20 sierpnia okaże się, czy sprawa jest poważna, czy nie. I czy w ogóle jest o co kruszyć kopię...
Mail od Portugalczyka Mario był jednak zaskakujący. ”Dołączamy do pomysłu. Razem będziemy silniejsi” – napisał. Dodał też długi komunikat – po portugalsku – w którym... zachęca swoich rodaków do udziału w strajku. I ten komunikat naprawdę robi wrażenie. Bo pokazuje, jak bardzo poważnie wielu ludzi traktuje pomysł, który luźno rzuciła czytelniczka ”Polish Express”. By 20 sierpnia Polacy w Wielkiej Brytanii nie poszli do pracy.
Mario napisał: ”Nie zapomnijcie. 20 sierpnia będzie dniem solidarności z naszymi braćmi, polskimi imigrantami”. I dalej – że wielu Brytyjczyków uważa, iż imigranci kradną im pracę, a tak wcale nie jest. Że Polaków w Wielkiej Brytanii jest 600 tysięcy, Litwinów 300 tysięcy, a Portugalczyków lub osób mówiących po portugalsku – 90 tysięcy. I tylko te trzy narodowości dają milion ludzi. ”Jeśli przestaniemy pracować, staną fabryki, szpitale, sklepy, autobusy, metro. A jeśli dołączą społeczności pakistańskie i hinduskie to będzie ponad 3 miliony ludzi. I udowodnimy, że bez nas Wielka Brytanie staje” – napisał.
Imigranci są wszędzie
Język polski rzeczywiście na Wyspach słychać najczęściej. I to już nie tylko na budowach, w magazynach, czy w fabrykach. Nie tylko w autobusach, w kafejkach, czy sklepach. To również lekarze, pielęgniarki, inżynierowie. Londyńskie City i wielka finansjera. Korporacje. Biura obsługi klienta na lotniskach i nie tylko. Pracują w liniach lotniczych British Airways. Bardzo wielu Polaków jeździ taksówkami. Albo dla Ubera. ”Polish Express”, który pierwszy zaczął opisywać spontaniczną akcję Polaków, zamieścił film, który pokazuje, co by się stało, gdyby z Wielkiej Brytanii zniknęli wszyscy imigranci. Jeden z pracowników mówi, że musiałby zamknąć biznes. Bo Brytyjczycy nie chcieliby pracować.
Mail od naszej czytelniczki: ”Śledzę z uwagą artykuły odnośnie strajku i jestem za. Nikt nie wspomniał o lotnisku Heathrow, a konkretnie o wieży kontrolnej. Wiem, że pracuje tam bardzo dużo polskich specjalistów i ciekawe, jak by to wyglądało gdyby ich zabrakło”.
Piotr mieszka w Wielkiej Brytanii od 11 lat. I napisał tak: ”Wiem na 100 procent, że cała Anglia by upadła, jeśli wszyscy Polacy by wyjechali. A po jednym dniu strajku, byłby straszny paraliż”. Mówi, że z kolegami rozmawiał o strajku – pracuje z 30 Polakami. Większość popiera akcję, ale się boi. Dlatego apeluje, by pisać o tym, że w Wielkiej Brytanii, bez żadnych zaświadczeń, przez trzy dni można nie przychodzić do pracy. Wystarczy zadzwonić i powiedzieć, że źle się czuje. ”Bo strajk popieramy” – napisał. I nie chodzi, jak piszą, o złe traktowanie, czy dyskryminację. Bo wielu z nich czuje się w Wielkiej Brytanii świetnie. Dobrze zarabiają i przede wszystkim mają pracę. Chodzi o to, co mówią politycy.
Kto, gdzie, jak? Organizatora nie ma
Polacy pytają, kto organizuje strajk. Co mają zrobić. Gdzie protestować. Nic nie wiedzą, bo organizatora nie ma. Jedna z czytelniczek mieszka pod Notthingham. Razem z mężem popiera akcję, ale ma daleko do Londynu. Pyta, czy strajk będzie też w małych miastach, czy tylko manifestacja przed parlamentem wchodzi w grę.
”Polish Express” też został zasypany komentarzami. Zainteresowanie jest ogromne, choć negatywnych opinii również jest bardzo dużo. Ludzie pytają po co w ogóle ten strajk. Że jak się nie podoba, to wracajcie do kraju. Przecież nikt tam was nie trzyma. Róbcie zamęt w Polsce, a nie w Anglii, która daje im pracę...Wielu nie uważa się za imigrantów. Mówią, że przecież pracują legalnie. ”Ciekawa jestem jaka będzie wasza reakcja jak muzułmanie i inni imigranci zaczną w Polsce strajkować, wprowadzać swoje zwyczaje , swoje prawo” – napisał ktoś na Facebooku.
Nasz czytelnik: ”Polacy stawiają się na miejscu służących, którzy mają podać kawę, albo przekręcić kran, a nie w miejscu pełnoprawnych obywateli. Taki służący jest tylko bardziej irytujący i chętniej się go wymieni na innego. Da to też broń do ręki naszym przeciwnikom, że trzeba UK usamodzielnić, bo na Polakach nie można polegać”.
Opinie Polaków

• Proszę nas oświecić. Ja nigdy nie spotkałam się z żadną formą dyskryminacji... znajomy Szkot zapytał: ”O co to całe halo z tym 'polskim strajkiem'? Przecież Cameron nie tylko Polaków źle traktuje”. Powinniśmy się wszyscy zjednoczyć tzn. Polacy, Anglicy, Szkoci, Hindusi, Pakistańczycy. I razem protestować przeciwko rządowi Camerona.

• Świetny pomysł zwłaszcza ze emigranci wala do UK, Francji, Słowacji, Niemiec ... drzwiami i oknami i nawet policja powstrzymać ich nie moze a my będziemy pokazywać jak nam tu źle ?!?!?! Na miejscu Camerona powiedziałbym strajkującym polakom WYPIER.... jak wam się tu nie podoba a my wpuścimy tych co na granicy czekają i sprawa rozwiązana.

• Skoro wszyscy Polacy dźwigają całą ekonomię UK to czemu Polska (kraj wypełniony Polakami) tak gówniano funkcjonuje, że w ogóle musieliście emigrować? Czytaj więcej

– Udostępniliśmy nasz profil na Facebooku dla tych, którzy chcą się zaangażować w akcję. Zrobiliśmy to z pełną świadomością licząc, że tam będą się koncentrowały osoby najbardziej zainteresowane – mówi naTemat Tomasz Kowalski, wydawca tygodnika. Dodaje, że już dziś widać, że ustalają szczegóły. Padają godziny, kiedy akcja pod parlamentem powinna się zacząć. Ktoś rzucił nawet hasło zrobienia okolicznościowych koszulek. Pojawiły się propozycje ich wzorów. – Coś się naprawdę dzieje. Śledzimy wszystkie pomysły. Chcemy przy tym być, ale nikomu nie chcemy nic narzucać – mówi.
logo
Propozycja koszulki Fot. Screen/Facebook/Strajk imigrantów w UK
Póki co wieści rozchodzą się pocztą pantoflową. Pan Bogusław: ”Jak mogę pomóc? Jestem przedsiębiorcą w tym kraju i wkurza mnie pan Cameron. Zrobię wszystko żeby zaczął myśleć racjonalnie. Będę motywować kogo się da na 20 sierpnia, ale jeszcze nie jestem pewien czy to ten moment”.
Jeden z Polaków zauważył, nie bez ironii, jak niby 20 sierpnia Polacy mieliby dojechać pod parlament, skoro – wciąż hipotetycznie – rodacy tego dnia nie poszliby do pracy. Autobusem? Metrem?

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl