Romuald Traugutt - polski bohater narodowy, który miał za sobą głęboką przemianę.
Romuald Traugutt - polski bohater narodowy, który miał za sobą głęboką przemianę. Wikimedia Commons

Romuald Traugutt, niegdyś wierny poddany cara, zdradził ideały - podkreślali rosyjscy zaborcy. Podobnie jak czterech jego współpracowników z powstańczego Rządu. Karą mogła być tylko publiczna egzekucja. Warszawski tłum z przerażeniem patrzył, jak wieszają bohaterów.

REKLAMA
5 sierpnia 1864 roku, godz. 10, stoki warszawskiej Cytadeli, okryte ponurą sławą miejsce straceń wielu więźniów politycznych. Rosjanie prowadzą tam właśnie grupkę skazańców, na miejscu oczekują już mieszkańcy miasta. Przybyło aż 30 tysięcy. Większość utożsamia się z dowódcami powstania styczniowego, którzy kierowali "tajnym spiskiem" - jak Rosjanie nazywali powstańczy Rząd Narodowy. Dopóki funkcjonował, działało pierwsze w polskich dziejach państwo podziemne.
Rafał Krajewski, Józef Toczyński, Roman Żyliński i Jan Jeziorański - towarzyszą Trauguttowi w ostatniej drodze. Wszyscy niedługo zawisną. Ku przestrodze. Gdyby nie wsypa, dalej kierowaliby dogasającym już zrywem. "Wpadli" kilka miesięcy wcześniej w Warszawie.
Przemiana bohatera
W toku śledztwa Traugutt przyznał się do kierowania niepodległościowym zrywem, zresztą dobrze znali go oficerowie rosyjscy, z którymi wcześniej służył w armii. Więziono go najpierw na Pawiaku, potem w Cytadeli Warszawskiej. Był 19 lipca 1864 roku, gdy rosyjski sąd polowy orzekł: "śmierć". Wyrok skazujący zatwierdzono na tydzień przed egzekucją.
Na szczególną uwagę zasługuje przemiana Traugutta, który odbył długą drogę od oficera z carskiej armii po przywódcę antyrosyjskiego powstania. Przyszedł na świat w Szostakowie (dzisiejsza Białoruś), jako poddany cara. Będąc dzieckiem chętnie słuchał jednak patriotycznych opowieści babci. Zawsze przywiązywał wielką wagę do religii.
Wybrał karierę wojskowego. Piął się na kolejne szczeble w armii rosyjskiej - po kilkunastu latach dosłużył się stopnia podpułkownika. Odznaczono go m.in. za kampanię na Węgrzech - wojska carskie tłumiły powstanie, które wspierał m.in. gen. Józef Bem. Brał też udział w wojnie krymskiej. W 1862 roku zakończył przygodę z armią. Minęły już ponad dwa lata, od kiedy Trauguttem głęboko wstrząsnęła tragedia rodzinna. Stracił żonę i dwójkę dzieci.
Na ratunek powstaniu
Były carski oficer wspierał dążenia wolnościowe, ale początkowo był bardzo zachowawczy. Bliżej mu było do członków stronnictwa "białych" niż "czerwonych". Ci ostatni jednak w końcu chwycili za broń. W styczniu 1863 roku wybuchło największe na ziemiach polskich powstanie niepodległościowe.
Wiosną Traugutt przyłączył się do walki - dowodził oddziałem w powiecie kobryńskim. Starał się wprowadzić twardą dyscyplinę - za niesubordynację surowo karał. Jednego z podwładnych, który spóźnił się na ćwiczenia, śmiertelnie postrzelił... (Traugutt przyznał później, że nie chciał zabić, a broń wystrzeliła przypadkowo). Na jesieni wybrano go dyktatorem; urzędował w lokalu konspiracyjnym w Warszawie. Gdyby nie donosiciel, walczyłby dalej. Inna sprawa, że powstanie już dogasało.
"Oto jestem"
Przed zejściem z tego świata Traugutt, który nigdy nie ukrywał swej głębokiej wiary, ucałował krzyż. – Oto jestem – miał krzyknąć oddając się rosyjskim żołnierzom. Po chwili wraz z towarzyszami już wisiał. W okresie Polski międzywojennej, gdy szczególną czcią otaczano powstańców styczniowych, Traugutta próbowano wynieść na ołtarze, jako męczennika za wiarę. Bezskutecznie.
Ale Polacy długo jeszcze pamiętali słowa dyktatora, który głęboko wierzył w celowość walki z Rosją. – Idea narodowości jest tak potężną i czyni tak wielkie postępy w Europie, że ją nic nie pokona – mówił Traugutt w czasie śledztwa. Historia pokazała, że się nie mylił.

Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl