
- Jak pan sądzi, ile koni znajduje się tutaj teraz, w centrum Ursynowa? – rozpoczyna od zagadki nasze spotkanie Tadeusz Iwaszkiewicz, kierownik projektów w Totalizatorze Sportowym. – Nie wiem. Ze trzydzieści? Może pięćdziesiąt? – odpowiadam niepewnie. – Proszę pana; osiemset – podkreśla z zadowoleniem pan Tadeusz. W ten sposób rozpoczynamy fascynującą – historycznie i geograficznie – podróż w głąb Toru Wyścigów Konnych Służewiec.
Historia wyścigów konnych w Warszawie jest znacznie dłuższa, niż umiejscowienie toru na dzisiejszym Służewcu. Pierwsza „komercyjna” gonitwa na pierwszym w Warszawie torze wyścigowym, odbyła się w latach 40. XIX wieku na Polach Mokotowskich. Później zawody rozgrywano na ulicy Polnej, zaś w 1925 roku Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni w Polsce odkupiło od rodziny Branickich ok. 150 hektarów ziemi. W 1927 roku Zygmunt Plater-Zyberk, wybitny architekt II Rzeczpospolitej, rozpoczął prace projektowe nad „Służewcem”. Do zadania podszedł niezwykle profesjonalnie – nim postawił pierwszą kreskę planu, zwiedził najsłynniejsze tory wyścigowe Europy.
Przed wojną, w szczytowym okresie, na torze pojawiało się od dwudziestu do trzydziestu pięciu tysięcy ludzi. Proszę pana, to był nie lada problem: w jaki sposób taką ilość ludzi sprawnie przywozić i odwozić w ciągu maksymalnie jednej godziny? Udało by się obsłużyć tysiąc, tysiąc pięćset ludzi na godzinę. Zaplanowano więc budowę na terenie Wyścigów dworca kolejowego na osiem peronów! Żeby zrozumieć skalę – dzisiejszy Centralny posiada ich... dziesięć.
- Wciąż zbyt wielu Warszawiaków kojarzy nasz obiekt z trzema, czterema sztandarowymi imprezami, jak na przykład Derby czy Wielką Warszawską. Tymczasem w ciągu roku rozgrywa się tu ponad pięćdziesiąt dni wyścigowych, a każdego takiego dnia osiem do dziesięciu gonitw; każda jest świetną okazją do spotkania ze znajomymi i odrobiny rywalizacji – podkreśla Puczen.
Powierzchnia dzisiejszych Ogrodów Łazienkowskich to 76 hektarów. Park Skaryszewski to 50 ha, zaś Pole Mokotowskie – trochę ponad 68 ha. – Każdy z osobna mógłby, ponad dwukrotnie, zmieścić się na naszym kompleksie, który ma blisko 140 ha. To ogromny teren, którym dziś opiekuje się ponad 200 osób – opowiada pan Tadeusz. Ruszamy samochodem w stronę stajni, magazynów i... budynków mieszkalnych.
Park, który rozpościera się na znacznej połaci całego terenu, jest niesamowity. Wśród 6000 różnych krzewów i 95 gatunków drzew żyje, wiele gatunków ptaków. Między stajniami i gęstą roślinnością, wije się potok służewiecki, płynący aż do Wilanowa. Choć w sierpniowym słońcu wszystko to sprawia niesamowite wrażenie, wyobrażam sobie, jak bajkową krainą staje się Tor jesienią.
