
O tym, że poślubiła obcego mężczyznę, dowiedziała się w wieku 16 lat. I chociaż taki sposób wyboru małżonka - bez zgody dziewczyny jest normą w społeczeństwie kastowym, to 20-letnia Santadevi nie chce żyć w taki sposób.
REKLAMA
Decyzję o zaślubinach 11-miesięcznego dziecka podjęli rodzice. Według tradycji bowiem, kiedy umiera najstarsza kobieta w rodzinie, dziecko płci żeńskiej musi wyjść za mąż i ma na to 13 dni. Kiedy znajdzie się kandydat, do zawarcia związku, wystarczy to, że usiądzie obok dziewczynki. Formalny status osiągnie w momencie ukończenia przez nią 16 roku życia.
Nastolatka o swoim losie dowiedziała się właśnie wtedy, ale postanowiła stawić opór. Początkowo spotkała się z niezrozumieniem bliskiego otoczenia, dla którego zaplanowane małżeństwo jest nieodzowną częścią życia. Mąż Sandatevi prędko upomniał się o swoje prawa i zażądał, by z nim zamieszkała. Dziewczyna nie zgodziła się, ale nadal nie dawał jej spokoju. Rodzice niedługo później zrozumieli, że popełnili błąd i postanowili wesprzeć córkę.
Walka o unieważnienie małżeństwa trwa od 4 lat. 20-latka zgłosiła się o pomoc do lokalnego sądu, który ma rozstrzygnąć, czy ma do tego prawo. W pomoc zaanagażowali się przedstawiciele organizacji pozarządowej Saarthi Trust, którzy polecili przygotowanie odpowiednich dokumentów. – Muszę udowodnić, że w chwili zawarcia małżeństwa byłam niepełnoletnia. O tym świadczy choćby świadectwo urodzenia – mówi dziewczyna. – Sąd na rozstrzygnięcie ma od trzech dni do sześciu miesięcy. Czasem zajmuje to nawet rok. Wiem jednak, że prawo jest po mojej stronie.
Napisz do autora: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
źródło: Indian Mutines
