Kobiety mogą tak chodzić do pracy, a faceci mają się zakrywać? Dlaczego?
Kobiety mogą tak chodzić do pracy, a faceci mają się zakrywać? Dlaczego? Fot. Comrade Foot / http://bit.ly/1hkNUP0 / CC - BY - SA / http://bit.ly/1dsePQq i Hotlanta Voyeur / http://bit.ly/1DwlcEM / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e

Dlaczego kobiety paradują z odkrytymi palcami i piętami i noszą sandałki z samych rzemyków, a od mężczyzn wymaga się pełnego obuwia i skarpetek? Dlaczego dziewczyny odkrywają ramiona w kusych sukienkach z dekoltem, a ich koledzy mają w tym samym czasie pocić się w koszuli z długim rękawem? W Polsce obowiązują dziwne zasady dress code’u, które trudno spotkać gdzie indziej na świecie…

REKLAMA
Równi i równiejsze
Dziś rano mój mąż w mokasynach i długich spodniach, ale na szczęście dzięki T-shircie z krótkim rękawem zadał mi kilka tych pytań, które wymieniłam powyżej. Sfrustrowany i zagotowany zastanawiał się przy porannej kawie, skąd taka nierówność w kraju, gdzie trąbi się o równości? Moja odpowiedź była dość prosta: nie mam pojęcia.
Nie wiem, dlaczego panuje przyzwolenie na większą swobodę w stroju kobiet niż mężczyzn. Owszem, w miejscach pracy, jak banki czy poważne instytucje, gdzie obowiązuje ściśle określony dress code i panie i panowie niezależnie od temperatury na zewnątrz, chodzą w ubraniach z długim rękawem. Noszą spodnie lub w przypadku kobiet – spódnice za kolano i do tego marynarki lub żakiety. I tak jak opowiadała mi Anna Puślecka w artykule na temat dress code’u, niezależnie od płci, w takich miejscach wymaga się od pracowników noszenia obuwia z zakrytymi palcami i piętami. To nie plaża. Ani nie działka.
Jasne, że kiedy mamy 36 stopni, ciężko w takim uniformie wytrzymać – ja sobie nie wyobrażam, ale nigdy nie pracowałam w takim miejscu, więc szczerze przyznaję, że nie wiem, jakie to uczucie. Ale pracodawca, który wymaga określonego wyglądu od swoich pracowników, powinien im stworzyć określone i godne do pracy w uniformach - warunki. Czyli klimatyzację. Nie jeden smętny wiatrak na 10 biurek, tylko porządną klimatyzację, żeby się ludzie w tych marynarkach i rajstopach nie ugotowali!
logo
Dobry strój na miasto? A może nawet do pracy? Fot. Sandra Cohen-Rose and Colin Rose / http://bit.ly/1HsN0F8 / CC - BY - SA / http://bit.ly/1dsePQq
Natomiast w nieco mniej formalnych biurach i nieco luźniejszej atmosferze, muszę zgodzić się z moim mężem, że zasady gry są zupełnie nieproporcjonalne. Kobiety noszą szorty i sandały i odkryte ramiona, a od mężczyzn wymaga się stroju, który zakrywa ciało. Dlaczego? Czy chodzi o to, że kiedy kobieta nosi taki strój „jest na co popatrzeć”, a kiedy mężczyzna, to traktuje się go niepoważnie? Możliwe. Podobnie jak to, że obecnie modne są ubrania iście nieformalne.
Wczoraj widziałam pod moim domem dziewczynę z gołym brzuchem - w tak krótkim topie, jakby wybierała się na siłownię. Ale nie wchodziła do klubu fitness, tylko do biura, a pod pachą trzymała laptopa. Ciekawe co na taki strój powiedział jej szef? Tuż obok niej, wchodził do tego samego biura jej kolega z pracy. I zgadnijcie w co był ubrany? W długie spodnie i koszulę z długim rękawem. Cóż, jak widać nie każdemu wolno pokazywać pępek.
Reguły gry
Może więc warto, korzystając z panujących obecnie afrykańskich upałów poruszyć ten temat na forum w Waszych biurach? Albo wszyscy nosimy klapki i bermudy, albo dajmy sobie spokój ze strojem działkowca. Wszyscy, niezależnie od płci. Wszystkim nam jest tak samo gorąco i tak samo trudno wyglądać od rana do wieczora świeżo, kiedy żar leje się z nieba – chyba, że w biurze jest dobra klimatyzacja. Przydałoby się, żeby każdy przełożony poinstruował swoich pracowników, co wolno, a czego nosić do pracy się nie powinno. Jeśli nie życzy sobie noszenia japonek i tanktopów z odkrytymi ramionami oraz szortów - trzeba się dostosować. Natomiast bez wyraźnych wskazówek, zamiast poważnej firmy mamy SurfSpot na Helu albo Międzyzdroje.
logo
Goły, piękny brzuch aż miło oglądać. Ale w biurze może niektórych rozpraszać... Fot. Mmmou812ic / http://bit.ly/1IP2w3y / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
I żeby była jasność: sama korzystam z przywileju odkrywania ciała i nie chodzę do pracy w pantoflach i rajstopach. Bardzo często noszę sukienki z odkrytymi ramionami i mini. Dlatego albo jestem za równym zakrywaniem się przez wszystkich, albo niech żyje lato i plaża! Konsekwencja przede wszystkim.
Może z kilkoma wyjątkami…Dziś kolejny raz widziałam młodą dziewczynę w spodenkach krótkich jak majtki – nie ma chyba miejsca pracy, gdzie taki outfit wyglądałby dobrze (no chyba, że we wspomnianych barach przy plaży) – i ta dziewczyna wchodziła do dużego biurowca. Odkryte pośladki to hit na lato, ale niekoniecznie do biura. Podobnie jak bermudy w hawajskie plumerie, u mężczyzn. Takie ciuchy można nosić w drodze do pracy, ale później lepiej się po prostu na kilka godzin zakryć czymś mniej plażowym. Unikniemy głupich lub chamskich komentarzy i niewygodnych w przypadku kobiet sytuacji.
logo
Kocham szorty i japonki i kiedy tylko mogę je zakładam. Ale jeśli w pracy wszyscy noszą długie spodnie i zabudowane buty, może warto się dostosować do ogółu? Fot. B. / http://bit.ly/1K4Qmjz / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Nawet jeśli szef zlituje się i nagnie zasady w związku z ociepleniem klimatu, choćby na okres do końca trwania upałów, jakieś minimum przyzwoitości w zakrywaniu ciała powinniśmy zachować. Zarówno my kobiety, jak i Wy - mężczyźni. A po godzinach pracy niech każdy nosi lub nie nosi, co mu się tylko podoba. No może poza gołą klatą w środku miasta…

Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl