
Chodzi o Dorotę Arciszewską–Mielewczyk, wdowę po zmarłym tragicznie w 2013 roku pomorskim biznesmenie Krzysztofie Mielewczyku. To po nim posłanka PiS odziedziczyła udziały w dwóch cypryjskich spółkach. "W zasadzie nie byłoby w tym niczego szczególnego, gdyby nie podejrzenia, że w jednej z nich znalazł 'bezpieczne schronienie; jeden z wielu niespłaconych kredytów męża posłanki wzięty ze SKOK Stefczyka" – ujawnia właśnie „Głos Gdyni”.
Jak w obszernym artykule opublikowanym na łamach pisma donosi Piotr Włodzimierz Sobolewski, majątek dłużnika, który mógłby na poczet niespłaconego długu zająć komornik, stał się własnością zarejestrowanej na Cyprze spółki FGT Investment Fund. W ten sposób dobra stały się niemożliwe do windykacji. Dziś właścicielką FGT Investment Fund jest właśnie posłanka Prawa i Sprawiedliwości.
SKOK Stefczyka nie jest jedynym wierzycielem, którego Mielewczyk nie spłacił. W naTemat pisaliśmy już kilkanaście miesięcy temu o tym, że polityk PiS, podobnie jak wcześniej mąż, lekceważy wierzycieli. Blisko 1,5 mln złotych winna jest między innymi Stanisławowi Bikowi, który pod Kielcami prowadzi zakład drobiarski. O sprawie pisaliśmy już kilkanaście miesięcy temu.
Dziś rodzi się jednak jeszcze więcej kontrowersji wokół Doroty Arciszewskiej–Mielewczyk. Informacje o odziedziczonych po mężu długach znajdują się bowiem w oświadczeniu majątkowym posłanki tyle tylko, że – jak zauważa „Głos Gdyni” – polityk podaje w nim jedynie należności główne. "To wysoce nieprecyzyjne" – komentuje Sobolewski.
Rok temu posłanka przekonywała, że prawną spadkobierczynią interesów męża dopiero pod koniec 2013 roku i nie zdążyła jeszcze ogarnąć majątku i skali długów. Ciągle zlicza je komornik. Dziś nie komentuje sprawy.
Źródło: „Głos Gdyni”
