
Kapitan Wehrmachtu w czasie wojny zachował ludzkie oblicze, pomagając m.in. znanemu polskiemu pianiście. Takich jak Władysław Szpilman było jednak o wiele więcej. Mimo tego, 63 lata temu, Wilm Hosenfeld umierał w niewoli jako "sowiecki wróg". To była cena za wojnę, w której sens zwątpił już dawno.
Służył w niemieckiej armii, tam też zdobywał oficerskie szlify, tam też przekonał się na własne oczy, jak dalece zbrodnicza jest ideologia, która wyniosła do władzy Adolfa Hitlera. Ideologia, która do pewnego czasu, jako członkowi NSDAP, była bliska także jemu... Wszystko zmienił rok 1939. Hosenfeld znalazł się na terenie Polski, służył w formacjach tyłowych, kierował oflagiem w Pabianicach. Był świadkiem wielu okropieństw wojny, a swoje spostrzeżenia skrzętnie zapisywał w pamiętniku.
Wilm Hosenfeld o Adolfie Hitlerze, list do żony
Hosenfeld doprowadził zapiski aż do połowy sierpnia 1944 roku. Właśnie trwało Powstanie Warszawskie, a niemieckiemu kapitanowi przypadła niewdzięczna rola przesłuchiwania jeńców. O wielu z nich pisał jak o bohaterach.
Hosenfeld miał już na swoim "koncie" wiele dobrego. – Staram się ratować każdego – zapisał w swoim dzienniku. Od 1940 roku stacjonował w okupowanej Warszawie. Pomagał, załatwiał dokumenty, wiele ryzykując donosił ukrywającym się to, co niezbędne do życie. Szpilman był najpewniej ostatnim, który doświadczył dobroci Niemca. Byłego wiejskiego nauczyciela, który uwielbiał dzieci, był głęboko wierzący i... uczył się polskiego.
Dziennik Wilma Hosenfelda
Hosenfeld - jako wojskowy z krwi i kości, pamiętający jeszcze czasy I wojny światowej - służył w armii do końca. Jednocześnie krytykował decyzje Hitlera, a jedna z nich - rozkaz o zrównaniu z ziemią "zbuntowanej" Warszawy - wzburzyła nim bez reszty.
Dziennik Wilma Hosenfelda
17 stycznia 1945 roku, gdy zrujnowane miasto znalazło się w rękach żołnierzy 1 Armii Wojska Polskiego, Hosenfeld maszerował do sowieckiej niewoli. Nie wrócił już do rodzinnego domu. Oskarżany o działalność antysowiecką, usłyszał wyrok 25 lat ciężkiej pracy. Zmarł w łagrze pod Stalingradem. Dziś jest jedynym oficerem Wehrmachtu uznanym za "Sprawiedliwego wśród Narodów Świata".
Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl
Dział Historia od teraz także na Facebooku! Polub nas!
