
Omylni są wszyscy, nawet posłowie. Dowodzi tego zamieszanie powstałe podczas sejmowego głosowania, które dotyczyło poprawek wprowadzonych przez Senat do nowelizacji Ustawy o kuratorach sądowych. W związku z błędem marszałka Sejmu posłowie przyjęli poprawki, choć większość z nich chciała je odrzucić.
REKLAMA
Sprawa – opisana przez „Dziennik Gazetę Prawną” – dotyczy nowelizacji, do której zobowiązał parlamentarzystów wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Projekt nowelizacji wpłynął do Sejmu 15 maja. Sejm uchwalił ustawę 9 lipca i skierował ją do Senatu. Ten wprowadził do ustawy poprawki.
Ustawa trafiła więc razem z poprawkami do Sejmu, by posłowie przeanalizowali zaproponowane przez senatorów zmiany i zdecydowali, czy chcą je odrzucić (zgodnie z art. 121 ust. 3 konstytucji Sejm może odrzucić poprawki Senatu bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów).
Marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) miała zatem zapytać posłów o to, kto jest za odrzuceniem senackich poprawek. Głosowanie „za” oznacza w takiej sytuacji chęć odrzucenia poprawek. Marszałek zadała jednak inne pytanie – zapytała, kto jest za przyjęciem poprawek. Wydane posłom instrukcje mówiły w większości, że w tej sprawie trzeba głosować „za” (odrzuceniem). Za sprawą błędu marszałka bezwzględna większość opowiedziała się zatem za przyjęciem poprawek Senatu.
W ustawie, jaką przedłożono prezydentowi, nieporozumienie nie zostało jednak uwzględnione. Do Andrzeja Dudy trafiła wersja bez senackich poprawek, o czym informuje odpowiednia strona Sejmu.
Oficjalnie uznano, że pomyłka nie miała mocy prawnej. – Ważniejsze niż to, co mówi marszałek, jest to, co posłowie mają na kartkach. Znajduje się tam informacja o tym, czego będzie dotyczyło głosowanie, stanowisko klubu itd. – wyjaśnił dziennikowi poseł Robert Kropiwnicki (PO).
źródło: GazetaPrawna.pl
