W Szczecinie narasta sprzeciw wobec budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego.
W Szczecinie narasta sprzeciw wobec budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego. Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

W Szczecinie ma powstać pomnik Lecha Kaczyńskiego. Przynajmniej taki jest w tej chwili stan prawny, ale może się zmienić, bo trwa zbiórka podpisów pod projektem uchwały, który ma unieważnić decyzję o postawieniu pomnika. Zaangażowali się w nią działacze Partii Razem, ale nie chcą upartyjniać inicjatywy.

REKLAMA

Nie wszyscy mieszkańcy Szczecina chcą budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego. Zgodę na upamiętnienie zmarłego prezydenta w ten sposób wydała na ostatniej sesji Rada Miasta. Głównym orędownikiem budowy był lokalny PiS, wspierany przez Joachima Brudzińskiego. Jeden z radnych partii Jarosława Kaczyńskiego zablokował przeprowadzenie dyskusji nad projektem uchwały - przypomina lokalna "Gazeta Wyborcza".

Teraz taka dyskusja będzie musiała się odbyć, bo przeciwnicy pomnika zbierają podpisy pod uchwałą, która ma cofnąć zgodę Rady. Aby ich wniosek trafił pod obrady muszą zebrać 400 podpisów, co nie wydaje się wygórowaną liczbą.

Chcemy dać radzie miasta szansę, by mogła z twarzą wyjść z tej całej sytuacji i wycofała zgodę na postawienie pomnika (...) Szczecinianie są przeciwni budowie pomnika, fanpage"Nie dla pomnika Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie " skupia już ponad 13 tysięcy osób, chodzi nam o to by ten sprzeciw nie pozostał jedynie w sieci. Czytaj więcej Źródło: "Gazeta Wyborcza"

Dorota Sanecka

jedna z inicjatorek akcji

Jeśli inicjatorzy akcji złożą podpisy w ratuszu, Rada Miejska będzie mogła zająć się ich wnioskiem na pierwszej sesji po wakacjach, czyli 9 września. Można się spodziewać ostrych protestów przedstawicieli PiS.

Jeszcze przed głosowaniem radnych szef klubu PO Łukasz Tyszler mówił, że jest przeciwny stawianiu pomnika wbrew woli mieszkańców Szczecina. Twierdził, że decyzja powinna być odłożona do czasu wyborów parlamentarnych. Pomysł budowy pomnika nie był wcześniej konsultowany z mieszkańcami miasta, dlatego postanowili wyrazić swój sprzeciw za pośrednictwem mediów społecznościowych.Źródło: "Gazeta Wyborcza"