
"Dlaczego nienawidzę żuli?" – takim tytułem swoją tyradę przeciw bezdomnym i uzależnionym okrasił warszawski serwis "Metro", związany z portalem Gazeta.pl i dziennikiem "Gazeta Wyborcza". Na tym nie poprzestano. "Są, jak jest pleśń, grzyb i inne paskudztwa na świecie" – to tylko jeden z cytatów tego tekstu pełnego nienawistnego i nieodpowiedzialnego języka.
Dlaczego ten tekst i użyty w nim język są szkodliwe? Nie jest tak, że osoby bezdomne i niezaradne życiowo nie są problemem w każdym większym mieście. Choć w polskich metropoliach i tak jest ich mało w porównaniu choćby z Budapesztem i Bratysławą. Pozostańmy na porównaniu wielkich miast naszego regionu w naszym regionie, bo o Berlinie, czy Moskwie lepiej nie wspominać. W minionych latach zwracaliśmy na ten miejski problem uwagę wielokrotnie także w naTemat. "Metro" i Gazeta.pl idą jednak teraz o krok za daleko.
Igor Nazaruk
MetroWarszawa.Gazeta.pl
Bo cóż dobrego ma spowodować ten tekst pisany z pozycji człowieka lepszego, pełen pogardy dla innych, "kolokwialnie" zwanych żulami ludzi. "Żul żulowi nierówny i wśród nich zdarzają się ludzie, którym się noga powinęła, coś im się w życiu nie poukładało i poszli w melanż. Bywa. Rozumiem, ale współczuć już nie potrafię" – oto chyba najłagodniejszy cytat. Dalej autor przekonuje jeszcze, że nie wrzuca wszystkich ludzi ulicy do jednego worka, bo "potrafi odróżnić człowieka bezdomnego, pogubionego w życiu, od zapitej pijawki, która zatruwa siebie i wszystko wokół siebie".

Po pierwsze, nie wierzę, że to potrafi. Uliczna rzeczywistość jest taka, iż miesza brutalnie wszystkie grupy społeczne i wciąga na ten sam, najniższy z możliwych poziomów. Przyzwoitych w głębi duszy, być może gruntownie wyedukowanych i pracowitych ludzi potrafi zmusić nie tylko do żebractwa, ale i oszustw, czy kradzieży. Kiepskim wyznacznikiem w "segregacji" ich jest alkohol. O procenty jest na ulicy zaskakująco łatwo. Łatwiej niż o chleb, bo tanie wino, czy setka wódki łatwiej niż najedzenie się pozwalają zapomnieć o miejscu, w którym się jest.
Po drugie, być może jednak redakcja "Metra" ma jakąś wyjątkową umiejętność rozpoznawania ludzi godnych i niegodnych szacunku, ale wielu jej czytelnik zapewne tej zdolności brakuje. A ten tekst może mocno zachęcać do ataków na osoby bezdomne, o których ostatnio słychać coraz częściej. Wystarczy też po ludzku porozmawiać z osobami bezdomnymi (także tymi nieprzyjemnie pachnącymi alkoholem), by dowiedzieć się, że pogarda zamieniająca się w przemoc to codzienność większości z nich. Obrywają od szukających zabawy nastolatków, czy "patriotów" chcących oczyszczać ulice. Tymczasem serwis związany z ikoną walki o demokrację i prawa człowieka w Polsce, jaką przecież jest/chce być* "Wyborcza", jakby sankcjonował takie zachowania.

Po trzecie, nie ma chyba większego błędu niż przekonanie, iż jest się od "żula" człowiekiem o wiele lepszym i nigdy nie podzieli się jego losu. – Ludzie marzą o mieszkaniach i chętnie biorą kredyty. Wystarczy jednak redukcja etatów, nagle przychodzą nam to wymarzone mieszkanie zabrać i zostaje ulica. Nasze pokolenie, które kredyty tak chętnie zaciąga będzie miało z bezdomnością naprawdę wielki problem – ostrzegał w rozmowie z naTemat już przed dwoma laty Bolesław Sameryt, szef Praskiego Centrum Pomocy Bliźniemu "Monar – Markot".
Proszę, zastanówcie się dwa razy, czy to ostrzeżenie nie było kierowane właśnie do Was, nim w emocjach skomentujecie poniżej, że do "żuli" trzeba podchodzić tak, jak w redakcji "Metra", a naTemat znowu pisze "lewackie bzdury"...
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
