W programie wyborczym PiS w 2005 roku znajdziemy postulat, który mówi o tym, że dzieci powinny zaczynać edukację szkolną w wieku 6 lat.
W programie wyborczym PiS w 2005 roku znajdziemy postulat, który mówi o tym, że dzieci powinny zaczynać edukację szkolną w wieku 6 lat. Fot. Cezary Aszkie3owicz / Agencja Gazeta

„Uważamy za zasadne obniżenie wieku rozpoczynania szkoły podstawowej od szóstego roku życia” – wbrew pozorom nie jest to stanowisko żadnego przedstawiciela Platformy Obywatelskiej, ale fragment programu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości z 2005 roku. Dziś PiS ma na temat wcześniejszego rozpoczęcia edukacji zupełnie inne zdanie i musi tłumaczyć się z dawnych propozycji.

REKLAMA
„Słuchamy ludzi i potrafimy zmienić zdanie”
Główny powód zmian? Politycy prawicy przekonują zgodnie: „Słuchamy ludzi i potrafimy dostosować się do ich oczekiwań”. – W 2005 roku faktycznie mieliśmy takie stanowisko, jednak pod wpływem licznych opinii pedagogów, specjalistów i przede wszystkim rodziców zmieniliśmy pogląd na tę sprawę – mówi w rozmowie z naTemat poseł Marzena Machałek.
logo
Fragment programu wyborczego PiS z 2005 roku.
Podobnie tłumaczy się rzecznik PiS Elżbieta Witek. – To było dziesięć lat temu. W tym okresie szkoła bardzo się zmieniła, zwłaszcza po nieudanej reformie edukacji. Przez ten czas mogliśmy wszystko obserwować i wyciągnąć odpowiednie wnioski – dodaje. Przy okazji, pani poseł mocno krytykuje partię rządzącą za reformę dotyczącą 6-latków, przeprowadzaną – ich zdaniem – pospiesznie i na siłę.
– Zmiany zostały przeforsowane w najgorszym możliwym momencie, kryzysu gospodarczego nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Szkoły nie były zupełnie przygotowane do przyjęcia dzieci i wymagały szybkiej modernizacji, na co z kolei samorządy nie miały środków – przekonuje poseł Machałek.
PiS chce skorzystać na Elbanowskich?
Skoro szkoły nie były przygotowane w okresie wprowadzania reformy przez PO, nie były tym bardziej w roku 2005, kiedy takie zmiany zaproponował PiS. Dziś politycy przekonują, że żadnego kroku nie podjęliby „natychmiastowo” i bez odpowiedniej debaty publicznej przeprowadzonej wcześniej, a PO właśnie to zrobiła.
Druga strona widzi całą sprawę zupełnie inaczej i zarzuca partii Kaczyńskiego, że pragnie ugrać coś na popularności państwa Elbanowskich – PiS widząc masową akcję Elbanowskich, chętnie podłączyłoby się „pod te brawka” – pisał na blogu naTemat poseł PO Jerzy Borowczak.
Giertych „ratuje” sześciolatków
O tym, że PiS był gorącym zwolennikiem wcześniejszego rozpoczynania edukacji często przypomina Roman Giertych, który za rządów PiS pełnił funkcję ministra oświaty. Uratowanie sześciolatków przed nieprzygotowaną do ich przyjęcia szkołą Giertych przypisuje właśnie sobie. – Pierwszą decyzją, jaką podjąłem jako minister edukacji było zablokowanie programu, który miał wprowadzać sześciolatki do szkół od 2007 roku. Zresztą podjąłem ją wbrew poprzedniemu ministrowi edukacji i nauki z PiS, Michałowi Seweryńskiemu – mówił w jednym z wywiadów.
Sprawa sześciolatków przypominana przez państwa Elbanowskich i akcję „Ratuj Maluchy”, a teraz – wysuwana również przez PiS staje się coraz bardziej nośnym tematem, w którym zdania się podzielone. – Czym wcześniej pójdą nasze dzieci do szkół, tym lepiej dla nich. Tym lepiej dla ich wiedzy. Tym lepiej dla tempa w jakim, tak, dokładnie, nauczą się rozwiązywać a nie omijać problemy – pisał na blogu red. Tomasz Lis.
– Ale my nie chcemy zabronić 6-latkom wcześniejszej edukacji – przekonuje w rozmowie z nami Elżbieta Witek. – W złożonym przez nas projekcie ustawy określaliśmy jasno, że decyzja należy do rodziców. Jeśli chcą posłać dziecko do szkoły wcześniej, mogą to zrobić – dodaje.
Elżbieta Witek, rzecznik PiS

Dziecko musi być przede wszystkim dojrzałe emocjonalnie. To czy jest, czy nie najlepiej wie jego rodzic. Zresztą rodzice sami chcą decydować o tym, kiedy ich dzieci powinny pójść do szkoły , co potwierdzają kolejne badania.

Jak będzie brzmiało pytanie w referendum?
Prawo i Sprawiedliwość dziś stoi na stanowisku, że nie powinno się wyprowadzać dziecka z przedszkola do szkoły za wszelką cenę. – Może lepiej zaproponować zmiany w ramach edukacji przedszkolnej? Wprowadzić większy nacisk na naukę czytania i pisania, bo to są umiejętności kluczowe – proponuje Marzena Machałek. – Kiedy rządziliśmy, nasz minister edukacji Ryszard Legutko poczynił w tym kierunku odpowiednie działania, ale PO przed reformą o 6-latkach je zlikwidowała – dodaje.
Sprawa wcześniejszego wieku rozpoczęcia edukacji jest poruszana w zaproponowanym w czwartek przez prezydenta Andrzeja Dudę referendum. Nie wiadomo dokładnie, jak będzie brzmiało pytanie. „Czy jesteś za tym, żeby powszechny obowiązek szkolny obowiązywał od 7. roku życia; czyli odejście od sześciolatków w szkole?" – to jedna z propozycji, o której mówiła zaraz po orędziu Szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Sadurska. Ostateczna decyzja ma zapaść najpóźniej do końca tygodnia.

Napisz do autora: karolina.wisniewska@natemat.pl