
– Rosjanie zaprzeczają, jakoby ich funkcjonariusze używali broni palnej w miejscu i w dniu katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r. – informuje Naczelna Prokuratura Wojskowa. Wojsko komentuje w ten sposób dokumenty, które uzyskano od strony rosyjskiej w połowie lipca. Mowa przede wszystkim o protokołach z przesłuchań świadków.
REKLAMA
Z prośbą o dostarczenie dokumentów do NPW wnioskował reprezentujący część rodzin ofiar katastrofy mecenas Piotr Pszczółkowski. To on również, po zapoznaniu się z ich treścią, miał stwierdzić, że materiały wymagają dalszej weryfikacji.
– Należy odpowiedzieć sobie na pytanie, co słychać na filmie opublikowanym 10 kwietnia 2010 roku w internecie. Każdy ma prawo do własnej oceny. Ja takowej nie będę narzucał, ale wiem, że wiele osób – spośród osób zainteresowanych sprawą katastrofy smoleńskiej – ma wrażenie, że w tym zakresie opinia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i części świadków zdarzenia, jest zbliżona do stanu faktycznego, że rzeczywiście słychać odgłosy przypominające strzały – mówi cytowany przez internetowy serwis Radia Maryja Pszczółkowski.
Prawnik zaznacza przy tym, że skoro strona rosyjska zaprzecza jakoby ktokolwiek spośród pracowników obsługi lotniska czy funkcjonariuszy zabezpieczających miejsce zdarzenia używał w dniu katastrofy broni palnej, należy wyjaśnić jakie odgłosy zarejestrowano na filmie.
O potrzebie zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej na nowo mówił z kolei niedawno prof. Marek Żylicz, członek rządowej komisji badającej okoliczności katastrofy smoleńskiej. – Uważam za konieczne wznowienie prac Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, z dodatkowym uwiarygodnieniem wyników badań dzięki pomocy ekspertów z krajów unijnych – przekonywał naukowiec na łamach serwisu gazetaprawna.pl.
Profesor informuje, że kolejna komisja w trakcie swoich prac miałaby m.in. zbadać dorobek pracy ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza.
Chciałbym, by dowody znalazły się w Polsce, żeby przeprowadzone zostały ekspertyzy. W sprawie Smoleńska mniej mówić, a więcej robić – mówił z kolei w majowym wywiadzie dla Polsat News Andrzej Duda. W tej samej rozmowie zadeklarował, że "będzie rozmawiał" w kwestii katastrofy, tak, by organy zajmujące się śledztwem miały np. dostęp do podstawowych dowodów, w tym wraku. – Trzeba ich poszukiwać wszędzie, gdzie to jest możliwe – komentował.
Przypomnijmy, że polscy eksperci nadal czekają m.in. na zwrot wraku prezydenckiego Tupolewa, który 10 kwietnia 2010 r. rozbił się w Smoleńsku.
Źródło: Radio Maryja, "Dziennik Gazeta Prawna"
