
Około 200 polskich turystów od pięciu godzin koczuje na Okęciu. Lecieli do Dalaman. Samolot wystartował o 15:20, ale już po 15 minutach zawrócił. – Od tamtej pory siedzimy na lotnisku. Nikt z biura Rainbow Tours nawet się nami nie zainteresował. Tylko dzięki obsłudze lotniska otrzymaliśmy kanapki i wodę – mówi naTemat Paweł Marcinkiewicz, jeden z poszkodowanych turystów.
REKLAMA
Gdy rozmawiamy, jest 20:30, a biuro Rainbow Tours czynne do... 20:000. Pasażerowie feralnego samolotu co godzina otrzymują informacje od obsługi lotniska, że może coś będzie wiadomo za godzinę. – I tak co godzina. Nic nie wiemy. Kiedy i czy w ogóle polecimy. Rainbow Tours w ogóle się tym nie interesuje. Nikt się nie pojawił. Nie mamy żadnej informacji – mówi naTemat klient biura Paweł Marcinkiewicz.
Zaledwie kilka godzin wcześniej polskie media informowały tymczasem o kłopotach innych polskich turystów, ale tym razem w samej Turcji. Również około 200 pasażerów utknęło tam na lotnisku w Bodrum. ”Jesteśmy zmęczeni, głodni, nie mamy znikąd pomocy" – alarmowała wówczas turystka w rozmowie z RMF FM.
Samolot, którego wylot zaplanowany był na 19:30 w niedzielę nie wyleciał. Tu również przez kilka godzin nie było żadnego kontaktu z przedstawicielami biura podróży, w którym wykupione były tak kończące się wczasy. Jak się okazało, ich maszyna nie wyleciała z Polski, bo również miała awarię.
