Włoski minister podkreśla, że Polska także, jak Włochy czy Grecja, może mieć w przyszłości problem z imigrantami.
Włoski minister podkreśla, że Polska także, jak Włochy czy Grecja, może mieć w przyszłości problem z imigrantami. Fot. Shutterstock

Państwa śródziemnomorskie, szczególnie Włochy i Grecja, najbardziej ucierpiały wskutek kryzysu związanego z rosnącą falą napływu imigrantów do Europy. Nic więc dziwnego, że są zainteresowane rozwiązaniem problemu. Gdy apele o wspólne działanie nie pomagają, niektórzy uciekają się do... straszenia.

REKLAMA
– Albo Europa weźmie na swoje barki ten kryzys, albo stanie w obliczu ryzyka, że pogubi się w sprawie imigracji – ostrzega włoski minister spraw zagranicznych Paolo Gentiloni, który udzielił wywiadu państwowej telewizji RAI.
W jego opinii, niechęć części państw Europy do przyjęcia uchodźców na własnej ziemi nie ma logicznych przesłanek, a wynika w gruncie rzeczy z uporu wspartego egoizmem. Nie każdy - podkreśla dyplomata - zdaje sobie sprawę, że problem z imigrantami, który dziś dotyczy głównie Włoch i Grecji, niebawem może się rozprzestrzenić na inne państwa, które do tej pory z takim zagrożeniem nie miały wiele wspólnego. – Jutro może dotyczyć Polski czy innego kraju – przestrzegł Gentiloni.
Stanowisko włoskiej dyplomacji jest jednak w sporej części sprzeczne z poglądami Stolicy Apostolskiej. Udzielenie imigrantom azylu nie rozwiązuje jednak całej sprawy – podkreślił ostatnio abp Silvano Tomasi w rozmowie z Radiem Watykańskim. Jego zdaniem, problem tkwi przede wszystkim w możliwościach integracyjnych osób, które uciekają ze swoich ojczyzn.
Najwięcej trudności – przewiduje hierarcha – Europejczycy mogą mieć z muzułmanami. Gościnność to jedno, ale prawo do zachowania własnej tożsamości, odrębności kulturowej, nie zawsze idzie z nią w parze - przekonywał abp Tomasi.
Źródło: "Rzeczpospolita"