
Za chwilę wrzesień. Ruszy słynna "kampania wrześniowa" i poprawkowa sesja studentów. Udział w niej to jednak już żaden wstyd. Jeśli masz poprawkę, to oznacza, że zapewne masz swoje życie i inne ważne sprawy na głowie.
Na Uniwersytecie Wrocławskim sesja poprawkowa rozpoczyna się 29.08, na Uniwersytecie Warszawskim 31.08, a na Uniwersytecie Jagiellońskim 01.09. Kiedyś przyznanie się do poprawki było swego rodzaju wstydem. Nie nauczyłem się. Nie dałam rady opanować materiału. Słabo mi poszło. Dzisiaj? Bardzo często poprawki mają ludzie, którzy oprócz studiów pracują, mają drugi kierunek, lub rozwijają swoje czasochłonne pasje. Studia stały się czymś obok, co zawsze można przełożyć.
W czerwcu miałam egzaminy do szkoły artystycznej. To była moja wielka pasja i nadzieja. W momencie, kiedy dowiedziałam się, że sesja wypadnie idealnie w tym samym czasie, co egzaminy wstępne, nie zastanawiałam się ani chwili. Nie podeszłam do egzaminów w czerwcu. Przełożyłam sobie sesję na wrzesień. Co prawda średnia trochę na tym ucierpiała, ale nie planowałam kariery naukowej, więc z mojego punktu widzenia strat nie ma. Czy był to jakiś wstyd? Zupełnie nie. Sporo moich znajomych tak robiło.
Jeśli podejdziemy do studiów jako możliwości zdobycia konkretnych narzędzi do pracy, to może rzeczywiście są one tylko jedną ze ścieżek. Narzekamy, że studenci nie mają pracy po studiach. Że tytuł magistra nic nie daje. Że doświadczenie jest ważniejsze. Z tej perspektywy krytykowanie wrześniowych studentów byłoby zupełnie bez sensu.
Często studenci poradziliby sobie nawet z połączeniem pracy i sesji. Kiedy jednak okazuje się, że w ciągu tygodnia masz do zaliczenia 5-6 egzaminów, po prostu fizycznie nie masz jak sobie z tym poradzić. Presja czasu, którą często w czasie sesji narzucają uczelnie, jest z punktu widzenia procesu nauki zgubna. Zapewne można w ciągu kilku dni opanować taki materiał, ale często dzieje się to „po łebkach”. Rzecz jasna ważne jest, aby uczyć się systematycznie cały rok. Można też zacząć konkretnie kuć na miesiąc przed zaliczeniem. Spójrzmy jednak realnie. Robi to naprawdę niewielki idsetek studentów.
Pomyśleć można, że to źle. Skoro bierzemy się za coś, to róbmy to na sto procent. Studiujesz? Poświęć się temu w pełni i non stop się ucz. – Ja akurat byłam bardzo ambitną studentką, czego teraz żałuję. Stresowałam się egzaminami, chciałam zdawać wszystko w zerowym terminie. Uważałam za wstyd, kiedy powinęłam mi się noga i miałam poprawkę. Pewnie wynika to z tego, że nie miałam nic poza studiami... Moi znajomi za to chętnie brali udział w kampanii wrześniowej. Pracowali, balowali, piątka z ekonomii nie miała znaczenia. Teraz z perspektywy czasu, przyznaję im rację – ocenia Kamila, która skończyła już studia i dodaje: „Nie korzystałam ze studenckiego życia, chciałam być porządna i idealna. Co z tego mam? Na pewno nie świetne wspomnienia”.
Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl
