
Prezydent Andrzej Duda udzielił wywiadu niemieckiej gazecie "Bild", w którym podkreśla, że stosunki polsko-niemieckie zawsze były w rzeczywistości lepsze niż przedstawiały to mainstreamowe media – nawet za kadencji Lecha Kaczyńskiego. – Mam wielki szacunek dla Niemiec. Moja żona jest nauczycielką niemieckiego i wielokrotnie podróżowaliśmy do Niemiec i mamy tam wielu przyjaciół – zapewniał prezydent.
Od czasu ogłoszenia wizji polityki zagranicznej zarządzanej z Pałacu Prezydenckiego nie ustają komentarze o tym, że nowy szef państwa popsuje relacje z naszym zachodnim sąsiadem. Prezydent konsekwentnie zaprzecza tym pogłoskom, również na łamach niemieckiej gazety. Jak podkreśla, stosunki polsko-niemieckie wymagają niewielkiej korekty, ale "Niemcy ciągle pozostają naszym największym i najważniejszym sąsiadem, zarówno w sensie politycznym jak i ekonomicznym".
Duda zaznaczył jednocześnie, że chce, żeby głos Polski był mocniej słyszalny w Europie, szczególnie w kontekście polityki wschodniej.
Prezydent pochwalił też twarde stanowisko kanclerz Angeli Merkel w stosunku do prezydenta Rosji. Jego zdaniem Merkel narzuca dobry kierunek, ale nacisk na Kreml musi być jeszcze silniejszy.
– Potrzebny jest nam prawdziwy finał konfliktu na Ukrainie, a nie tylko ustabilizowanie sytuacji. Nie możemy zapomnieć(...), że tuż za naszą granicą, sąsiadujące z nami państwo zostało zaatakowane. Rosja złamała międzynarodowe prawo. Nie możemy tego ignorować – mówi prezydent.
Następca Bronisława Komorowskiego zaakcentował potrzebę dalszego wywierania presji na Putina przez międzynarodową społeczność i instytucje. Jego zdaniem konieczny jest powrót do stanu sprzed konfliktu, a Ukrainie w wyniku porozumienia powinien być zwrócony Krym.
Źródło: Bild
