
Pisaliśmy niedawno o tym, że kobiety za często przepraszają. Teraz możemy dodać, że za często też proszą. Skoro najważniejsza kobieta w kraju mówi nam, że tylko to może, to jakim cudem mamy uwierzyć w równość, niezależność i kobiecą siłę?
REKLAMA
Rzeczywiście tylko "proszę"?
Jak pisaliśmy w naTemat.pl: „– Pani też jest kobietą. Co może zrobić kobieta poza słowem "proszę”? – w taki sposób premier Ewa Kopacz odpowiedziała dziennikarce, która zapytała o to, co szefowa rządu zrobi, by spotkać się z prezydentem Dudą". Jak to się stało, że w jednym zdaniu pojawiło się tak wiele słów i ukrytych znaczeń, których być nie powinno?
Jak pisaliśmy w naTemat.pl: „– Pani też jest kobietą. Co może zrobić kobieta poza słowem "proszę”? – w taki sposób premier Ewa Kopacz odpowiedziała dziennikarce, która zapytała o to, co szefowa rządu zrobi, by spotkać się z prezydentem Dudą". Jak to się stało, że w jednym zdaniu pojawiło się tak wiele słów i ukrytych znaczeń, których być nie powinno?
Przede wszystkim co tu ma do rzeczy płeć? Gdyby pytanie zadał mężczyzna, z jaką odpowiedzią by się spotkał? Że powinien zrozumieć „słabszą płeć”? Po drugie, skąd ta niemoc? Premier jest najważniejszą osobą w tym kraju. Na razie nie mamy systemu prezydenckiego i to Ewa Kopacz powinna mieć ostatnie zdanie. Po trzecie, poza słowem proszę, są też inne, bardziej stanowcze, na przykład: żądam, domagam się, naciskam.
Premier dodała – Ja naprawdę nie gryzę. Dziwi mnie, że jest taka niechęć do tego spotkania. Ja niczego nie żądam, ja po prostu proszę. Tak mnie nauczono w domu. Będę prosić do skutku, mam w sobie pokorę.
Kosztem pokory
Pokora pokorą, ale warto stawiać na swoim. Nie ma to nic wspólnego z dobrym wychowaniem. Naprawdę można być stanowczym i wciąż kulturalnym człowiekiem. Jeśli każda kobieta będzie od dzisiaj tylko „prosić do skutku” to możemy pożegnać się między innymi z wyrównaniem płac, dochodzeniem do kluczowych stanowisk w dużych firmach, zwiększeniem ilości żłobków i przedszkoli, ściąganiem alimentów, czy chociażby z walką z przemocą domową, szacunkiem do ciała kobiety i krzywdzącymi stereotypami.
Pokora pokorą, ale warto stawiać na swoim. Nie ma to nic wspólnego z dobrym wychowaniem. Naprawdę można być stanowczym i wciąż kulturalnym człowiekiem. Jeśli każda kobieta będzie od dzisiaj tylko „prosić do skutku” to możemy pożegnać się między innymi z wyrównaniem płac, dochodzeniem do kluczowych stanowisk w dużych firmach, zwiększeniem ilości żłobków i przedszkoli, ściąganiem alimentów, czy chociażby z walką z przemocą domową, szacunkiem do ciała kobiety i krzywdzącymi stereotypami.
Internet ruszył do akcji
Racja, bierzmy życie jakim jest i nie starajmy się niczego zmienić. Zdajmy się na łaskę i niełaskę innych. Grunt, że będziemy pokorne. Komentarze internautów przedstawiają takie właśnie stanowisko: „W tej chwili ważniejsza od tego, że jest Pani kobietą - jest funkcja jaką Pani sprawuje i ma Pani robić TO co powinna robić niezależnie od płci - KAŻDA osoba na stanowisku PREMIERA POLSKI!!!!!!”; „Podkreślanie płci przez Premier rządu, to obciach”; „Kobiety nie widzą krzywdy, bo im wmówiono pokorę i konieczność znoszenia opresji w imię wyższych celów. No i to " co ludzie powiedzą, jak się wyłamię?" Ale to nie znaczy, że krzywdy nie ma.”
Racja, bierzmy życie jakim jest i nie starajmy się niczego zmienić. Zdajmy się na łaskę i niełaskę innych. Grunt, że będziemy pokorne. Komentarze internautów przedstawiają takie właśnie stanowisko: „W tej chwili ważniejsza od tego, że jest Pani kobietą - jest funkcja jaką Pani sprawuje i ma Pani robić TO co powinna robić niezależnie od płci - KAŻDA osoba na stanowisku PREMIERA POLSKI!!!!!!”; „Podkreślanie płci przez Premier rządu, to obciach”; „Kobiety nie widzą krzywdy, bo im wmówiono pokorę i konieczność znoszenia opresji w imię wyższych celów. No i to " co ludzie powiedzą, jak się wyłamię?" Ale to nie znaczy, że krzywdy nie ma.”
Pod artykułem pojawiło się też wiele niepochlebnych komentarzy w kierunku prezydenta. Pojawiły się też słowa wyśmiewające określenie „seksistowska odpowiedź”: „Seksizm? W którym miejscu? Trochę ironii i już afera się kręci”; „Skoro kobiety nie widzą krzywdy w sprawach, które feministki uważają za dramat, to może żadnej krzywdy nie ma?”.
Z pozoru pewnie nie i łatwiej byłoby przejść obok tej wypowiedzi bez komentarza. Warto jednak pamiętać, że język w dużej mierze kształtuje rzeczywistość i ustawienie się w pozycji „cóż kobieta może zrobić poza proszeniem”, zamiast budować siłę, zabiera ją.
Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl
