Wyprawka do szkoły puści cię z torbami. Lustrzanka, smartfon, nowy tablet - niezbędnik polskiego ucznia
Wyprawka do szkoły puści cię z torbami. Lustrzanka, smartfon, nowy tablet - niezbędnik polskiego ucznia Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

Wyprawka do szkoły Anno Domini 2015 to prawdziwe szaleństwo. Już nie piórnik, zeszyty czy drogie książki. Sen z powiek mają spędzać elektroniczne gadżety, które sprzedaje się jako akcesoria niezbędne do nauki. Ta nietypowa "wyprawka" oferowana jest pod hasłem YOLO, co oznacza: "Żyje się tylko raz". Czas ruszyć do sklepu? Nie, czas umierać.

REKLAMA
Wyprawka do szkoły to koszmar. Dla dziecka, bo chodzenie po sklepach oznacza zbliżający się koniec wakacji, koniec lata i zwykły stres. Dla rodziców sierpień to wciąż wydatki związane z urlopem, ale i wielki cios w domowy budżet w związku ze zbliżającym się rokiem szkolnym. Tak było zawsze.
Dziś jest inaczej. Pod i tak drogą "wyprawkę do szkoły" sprzedawcy usiłują podciągnąć modne gadżety, które być może uda się wcisnąć do koszyka pod pozorem pomocy naukowej. W rzeczywistości zalegający w magazynach po sezonie ogórkowym sprzęt może nagle stać się atrakcyjnym wabikiem na zestresowanych rodziców, którzy być może dadzą się porwać zakupowemu szaleństwu. A o to nie trudno, bo w końcu edukacja jest jak bezpieczeństwo – na niej się nie oszczędza.
Bez tabletu nie ma nauki
Gdyby wasze dziecko miało dostać pełną "wyprawkę" do szkoły, czyli smartfon, aparat, tablet i laptopa, musielibyście wydać 5596 złotych. Specjalna oferta na powrót do szkoły, bo tak nazwał ją właściciel sieci marketów elektronicznych to z jednej strony znak czasu, z drugiej czysty chwyt marketingowy. Zresztą inne wielkie sklepy zamieściły kuszący dla dziecka sprzęt w swoich gazetkach reklamowych pod hasłem "powrót do szkoły".
logo
Wyprawka do szkoły to również tablet i aparat fotograficzny? Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Marketingowcy usiłują przekonać rodziców, że wyprawka do szkoły to również markowa koszula, żakiet, a nawet skórzana torba za 899 zł – oczywiście od znanego producenta. "Modna wyprawka do szkoły i biura" – czytamy w ofercie jednego z centrów handlowych.
Okazuje się, że najdroższa wyprawka może dotyczyć dziecka uczącego się w gimnazjum. Właśnie o tej grupie pisała dziennikarka naTemat – Aleksandra Zawadzka. – Do szkoły? Tylko w Burberry, z Michaelem Korsem i iPadem – czytamy w artykule.
Aleksandra Zawadzka
dziennikarz

Młodzież wymaga, młodzież chce. I nie rozumie, że osobistości, których zdjęcia zasypują lajkami, owe rzeczy reklamują, dostały lub zapracowały na nie same. Zdjęcie przepuszczone przed ładny filtr powoduje, że zazdrości się takiego różowego życia, a kubek ze Starbucksa - który, nie wiedzieć czemu, dalej jest uważana za szczyt luksusu, zegarek Michaela Korsa, szalik Burberry czy iPad mają nam to przybliżyć. Mitologizacja, tak właśnie działają reklamy, a młodzi są tak podatni, że biorą garściami. Czytaj więcej

logo
facebook.com/nylonmagazine
Wróćmy jednak na Ziemię i nie dajmy wmówić sobie ani swoim dzieciom, że komputer czy smartfon to wyprawka. Jest w Polsce wiele rodzin, których nie stać nawet na podstawowe wyposażenia dziecka przed pójściem do szkoły. To właśnie dla nich przygotowany został program „Wyprawka szkolna”, w ramach którego można otrzymać od 225 do 450 zł dofinansowania na zakup podręczników. Pomoc przewidziano dla rodziców z jednym dzieckiem, którzy dysponują kwotą nie większą niż 1722 zł netto miesięcznie. Dochód na osobę zaś nie może być większy niż 574 zł.
Na wyprawkę dla dziecka trzeba wydać minimum 300 zł i to zakładając, że będziemy wybierać tańsze produkty, a dziecko jest w klasie, która otrzyma darmowe podręczniki. Okazuje się jednak, że co czwarta gmina lub powiat nie złożyły wniosku o dotację do podręczników. To zaś oznacza, że mogą nie dotrzeć do szkół na czas. Mimo programów pomocowych, na wyprawkę szkolną średnio trzeba wydać w tym roku 828 złotych na jedno dziecko - podało CBOS.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl