
Wyprawka do szkoły Anno Domini 2015 to prawdziwe szaleństwo. Już nie piórnik, zeszyty czy drogie książki. Sen z powiek mają spędzać elektroniczne gadżety, które sprzedaje się jako akcesoria niezbędne do nauki. Ta nietypowa "wyprawka" oferowana jest pod hasłem YOLO, co oznacza: "Żyje się tylko raz". Czas ruszyć do sklepu? Nie, czas umierać.
Gdyby wasze dziecko miało dostać pełną "wyprawkę" do szkoły, czyli smartfon, aparat, tablet i laptopa, musielibyście wydać 5596 złotych. Specjalna oferta na powrót do szkoły, bo tak nazwał ją właściciel sieci marketów elektronicznych to z jednej strony znak czasu, z drugiej czysty chwyt marketingowy. Zresztą inne wielkie sklepy zamieściły kuszący dla dziecka sprzęt w swoich gazetkach reklamowych pod hasłem "powrót do szkoły".
Młodzież wymaga, młodzież chce. I nie rozumie, że osobistości, których zdjęcia zasypują lajkami, owe rzeczy reklamują, dostały lub zapracowały na nie same. Zdjęcie przepuszczone przed ładny filtr powoduje, że zazdrości się takiego różowego życia, a kubek ze Starbucksa - który, nie wiedzieć czemu, dalej jest uważana za szczyt luksusu, zegarek Michaela Korsa, szalik Burberry czy iPad mają nam to przybliżyć. Mitologizacja, tak właśnie działają reklamy, a młodzi są tak podatni, że biorą garściami. Czytaj więcej
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

