
„Mały słownik ważnych pojęć” wypuszczony ostatnio przez sieć sklepów Biedronka znowu poruszył skrajnie prawicowe środowiska, które z ogromnym oburzeniem zareagowały na jego zawartość. Tym razem atakuje go facebookowy fanpage "Homoterror".
REKLAMA
Zaraz po opublikowaniu książki, największe larum podniosła „Fronda”, która stwierdziła, że Biedronka wypuszczając ten słownik, wpisuje się tym samym w propagowanie groźnych współczesnych trendów i i uczy dzieci haseł uderzających w podwaliny tradycyjnej rodziny, o czym pisaliśmy w naTemat tutaj.
Teraz jednak, swoje obiekcje dotyczące „Małego słownika…” wyrazili twórcy fan page’a na Facebooku o wdzięcznej nazwie „Homoterror”. I trzeba przyznać, że sposób w jaki to zrobili jest dość żenujący.
Twórcy fan page’a postanowili przerobić zdjęcie jednej ze stron słownika, a konkretnie tej, na której wyjaśnione są pojęcia „homofob” i „homoseksualista”. Oryginalna wersja przedstawia rysunek czerwonego ze złości i frustracji „homofoba”, który przygląda się parze dwóch lesbijek, idących spokojnie za rękę.
To zaś jest wspomniana, żenująca przeróbka, nazwana dumnie erratą:
„Nie zgadzamy się z propagowaniem ideologii – chcielibyśmy, aby takie skłonności trzymać w 4 ścianach – czytam w opisie pod zdjęciem. – Jeżeli homofoby są przedstawiani jako frustraci, a homoseksualiści jako dwie miłe panie z pieskiem to takiemu postrzeganiu mówimy NIE i konfrontując, pokazujemy jak to może wyglądać od drugiej strony.”
Zdaniem twórców „erraty”, chłopiec z flagą ma symbolizować przywiązanie do tradycji i „poszanowanie praw wszystkich, a nie ślepą aprobatę narzucanych idei”. Homoseksualiści zaś to ludzie, którzy „często paradują z nadmuchanymi penisami po ulicach demoralizując nasze dzieci.”
Cóż, patrząc na tę przeróbkę nie mogę pozbyć się wrażenia, że jej twórcy prawdopodobnie nigdy w swoim życiu nie mieli do czynienia z homoseksualistą. Jedyne co zaś potrafią, to wyrywać zdjęcia z kontekstu i przedstawiać zupełnie skrajny obraz rzeczywistości. Nie każdy muzułmanin jest terrorystą, tak samo jak nie każdy homoseksualista dewiantem. Zresztą wśród heteroseksualistów również zdarzają się różne zboczenia, więc równie dobrze można by w ten sposób dyskredytować heteroseksualizm.
Przeróbka ta pokazuje również jak bardzo jej twórcy nie zrozumieli, po co właściwie „Mały słownik…” powstał. Wyjaśniam więc: słownik stworzony został w celu promocji TOLERANCJI, nie w celu promocji HOMOSEKSUALIZMU. To naprawdę duża różnica. Nie został on stworzony po to, by wpajać dzieciom jakąkolwiek ideologię, a jedynie po to, by nauczyć je poszanowania dla innych ludzi i ich odmienności. Czy jest w tym coś niewłaściwego?
Odnośnie zaś do rysunku młodego Polaka obok napisu „homofob”. Cóż, zupełnie nie kojarzy mi się on z rzeczonym „poszanowaniem praw wszystkich”, o którym mówią autorzy, a raczej z tym, że cechą każdego prawdziwego Polaka jest homofobia, albo nawet z tym, że każdy Polak jest homofobem.
A niestety, to bardzo szkodliwe i zupełnie bezmyślne uogólnienie, które ma z rzeczywistością niewiele wspólnego. Najwyraźniej więc, autorzy przeróbki nie mieli nigdy do czynienia nie tylko z homoseksualistą, ale także i z żadnym Polakiem.
Napisz do autora: jakub.rusak@natemat.pl
