
Zawiadomienie o ewentualnych nadużyciach złożyła do prokuratury osoba prywatna. Prawdopodobnie związane jest ono z wypowiedzią posła PiS Marka Suskiego, który w rozmowie z portalem niezalezna.pl wypomniał Ewie Kopacz, że w 2005 roku sama mówiła, że latała do córki, do Gdańska.
REKLAMA
Zdaniem Suskiego miało to miejsce, gdy oboje kandydowali do Sejmu z tego samego okręgu w Radomiu – on z 1 miejsca listy PiS, ona z 1 miejsca listy PO. Podczas jednej z debat miał spytać ją o cel jej podróży do Gdańska.
– Odpowiedziała, że latała do córki, która tam mieszka i studiuje. Zapytałem, czy zwróci pieniądze do Kancelarii Sejmu, bo mieliśmy przecież uprawnienia, które nam na przeloty pozwalają, ale w ramach wykonywania mandatu – cytuje niezalezna.pl słowa Marka Suskiego, który dodał jeszcze, że mieszkańcy Radomia na pewno tamtą sytuację pamiętają.
Śledczy rozpoczną postępowanie sprawdzające i w ciągu 30 dni zapadnie decyzja, czy śledztwo zostanie podjęte, czy nie. Przypadek, że sprawa pojawia się właśnie teraz? Czy może jest to próba odwrócenia uwagi od zarzutów pod adresem prezydenta Dudy?
Zaledwie w poniedziałek warszawska prokuratura rozpoczęła postępowanie sprawdzające w kwestii kilometrówek prezydenta, o których napisał najnowszy ”Newsweek”. Tygodnik napisał, że prezydent Duda, jeszcze jako poseł, latał do Poznania, gdzie wykładał na prywatnej uczelni. W sumie chodziło o 17 przelotów i 6 noclegów za łączną kwotę 11 tys. zł.
Źródło:Radio Zet
