Ryszard Petru apeluje o poważne zmiany w polskiej służbie zdrowia.
Ryszard Petru apeluje o poważne zmiany w polskiej służbie zdrowia. Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Lider NowoczesnejPL Ryszard Petru bierze pod lupę obowiązujący w Polsce system opieki zdrowotnej i apeluje o zmiany. – Mówi się Polakom, że wszystko może być dostępne bezpłatnie i w nieograniczonym zakresie. To nieprawda – przekonuje. W jego opinii, ubezpieczenie zdrowotne powinno być dobrowolne, a podstawowym mankamentem obecnej sytuacji w służbie zdrowia jest fakt, że "w centrum nie znajduje się pacjent".

REKLAMA
Dostało się także największej opozycyjnej partii w Polsce - Prawu i Sprawiedliwości, które - jak wskazują sondaże - może jesienią tego roku objąć władzę. – Dzisiaj słyszę, że PiS proponuje powrót do systemu budżetowego. To nie są pomysły na reformy, to jest uciekanie od tematu – ocenił Petru.
Przypomniał główne grzechy polskiego systemu zdrowotnego: dokonującą się często krzywdę pacjentów oraz marnotrawstwo publicznych pieniędzy. Zaapelował przy tym o reformy do obecnego ministra zdrowia Mariana Zembali podkreślając, że Polacy wreszcie powinni mieć świadomość, że ktoś się nimi zajmuje. – Celem polityki zdrowotnej powinno być leczenie pacjentów, a nie księgowe pokazywanie, że system działa – dodał szef NowoczesnejPL.
Petru zaznaczył też, że całkowita prywatyzacja sektora zdrowia nie jest rozwiązaniem istniejących problemów. Podział na część państwową i prywatną jego zdaniem nie da się uniknąć, podobnie jak faktu, że ten, kto ma pieniądze, nie stoi w kolejkach. – Uważam, że nie wolno ulegać presji Jarosława Kaczyńskiego, który jak słyszy "prywatne" w okolicach ochrony zdrowia, to od razu strzela.
O tym, że NFZ dzieli Polaków na lepszych i gorszych pisaliśmy już w naTemat pod koniec 2014 roku. Nierówny dostęp do leczenia skrytykował wtedy NIK. Najwięcej nieprawidłowości Izba wskazała w programach lekowych. To działania finansowane ze środków publicznych obejmujące leki i technologie nie refundowane przez NFZ. Z raportu NIK wynikało, że w jednych miastach leki dla śmiertelnie chorych pacjentów są finansowane, w innych nie.
Źródło: "Rzeczpospolita"