
Kilka dni temu w okolicach Wałbrzycha (Dolnośląskie) podano miejsce gdzie może przebywać tzw. „złoty pociąg”, który według oficjalnych informacji podanych przez Generalnego Konserwatora Zabytków, najprawdopodobniej zawiera kosztowności zrabowane przez Niemców w czasie II wojny światowej.
REKLAMA
Dolnośląscy poszukiwacze skarbów wskazują na trzy miejsca, w których najprawdopodobniej znajduje się ukryta maszyna. Wszystkie znajdują się w okolicach trasy ze Świebodzic. Na razie dokładne dokładne położenie „złotego pociągu” znają członkowie samorządu Wałbrzycha. Jak ustaliło Radio Wrocław, znalezisko zlokalizowane jest między 61 a 65 kilometrem trasy kolejowej na linii Wrocław-Wałbrzych.
I to właśnie , na 65. kilometrze trasy kolejowej prowadzącej ze Świebodzic do Wałbrzycha, w miejscu gdzie ma być zlokalizowany „złoty pociąg”, zapalił się las. Pożar swoim zasięgiem objął 200 metrów kwadratowych powierzchni lasu. Na miejsce wezwano pięć zastępów straży pożarnej.
O „złotym pociągu” wiadomo już od kilku dni. To wtedy do Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu zgłosiło się dwóch mężczyzn i poinformowało o skarbie – niemal mitycznym złocie z Wrocławia – na który natknęli się w zaminowanym składzie, długim na ok. 150 metrów. Skarb miał przeleżeć tam 70 lat – ukryli go Niemcy, którzy wycofując się z zamienionego na twierdzę miasta (Festung Breslau), w obliczu zbliżającego się frontu, wywozili na zachód wszystko, co się da.
Dokładnie dwa dni temu Ministerstwo Kultury dostało zdjęcie georadarowe tajemniczego pociągu, znajdującego się na terenie Wałbrzycha. Piotr Żuchowski – Generalny Konserwator Zabytków, który widział zdjęcie pociągu w dobrej jakości jest w 99 proc. pewny, że to jest to „złoty pociąg”. Dodaje, że wiedzę o miejscu zakopania i skarbach znajdujących się wewnątrz, przed śmiercią przekazała osoba, która pracowała przy ukrywaniu maszyny. Na łożu śmierci przekazała dokładne informacje dotyczące położenia i wykonała szkic pociągu.
Żuchowski także ostrzega żeby nie szukać go na własną rękę, do chwili zakończenia oficjalnej procedury urzędowej, która ma doprowadzić do zabezpieczenia znaleziska. Ponadto istnieje prawdopodobieństwo, że pociąg może być zaminowany.
Jeśli spekulacje na temat znaleziska się potwierdzą jego skala, zdaniem Piotra Żuchowskiego, będzie bezprecedensowa – pociąg może mieć bowiem nawet do 100 metrów długości. Konserwator skłania się ku wersji, że w pociągu znajdują się drogocenne przedmioty, ponieważ pociągi pancerne w okresie wojny wykorzystywane były właśnie do tego, aby przetransportować przedmioty o wyjątkowej wartości. Z drugiej strony mogą to też być niebezpieczne materiały. Możliwe, że znajdują się tam archiwa, o których istnieniu badacze wiedzieli, ale nigdy nie zostały odnalezione. Mogą one zawierać cenne informacje.
Źródło: rmf24.pl
Napisz do autora: jakub.rusak@natemat.pl
