Dlaczego prawicowe media nie krytykują Dudy za robienie Polsce złej prasy za granicą? Dotychczas to uwielbiały

Andrzej Duda nie powinien wykorzystywać zagranicznych wizyt, by źle mówić o Polsce.
Andrzej Duda nie powinien wykorzystywać zagranicznych wizyt, by źle mówić o Polsce. Fot. KPRP
Andrzej Duda jest naszym najważniejszym ambasadorem za granicą. Dlatego powinien promować dobry wizerunek naszego kraju, a nie trzymać się kampanijnej retoryki, że Polska się zwija. Bo prezydent Niemiec i tak nie zagłosuje na PiS, a taka retoryka szkodzi polskiej racji stanu.


Prezydent Andrzej Duda po miesiącach opowiadania, że "trzeba odbudować Polskę ze zgliszcz" nie jest w stanie wysłuchać pochwał pod adresem naszego kraju. Może uznał, że prezydent Niemiec jest zindoktrynowany przez Bronisława Komorowskiego, z którym się przyjaźnił? Dlatego podczas rozmowy w Berlinie powiedział Joachimowi Gauckowi, że może i Polska się rozwija, ale nie jest państwem sprawiedliwym.

Nie ma się czym chwalić
Duda wyraźnie był zadowolony z tego, że podzielił się taką opinią z naszym sąsiadem, bo pochwalił się tym faktem podczas obchodów 35-lecia Porozumień Sierpniowych w Szczecinie. Nie Panie Prezydencie, nie ma się czym chwalić. A fakt, że Pan to zrobił, napawa mnie przerażeniem przed Pana kolejnymi wizytami zagranicznymi. Trudno wyobrazić sobie gorszą reklamę naszego kraju, niż głowa państwa jeżdżąca po świecie i rozpowiadająca, jak to jest u nas źle.

Oczywiście, w Polsce jest wiele do zrobienia, ale zajmijmy się tym na krajowym podwórku. Niech prezydent zacznie realizować swój program, zgłaszać projekty ustaw, niech powoła wreszcie Radę Rozwoju Gospodarczego, która zajmie się pracą nad konkretnymi rozwiązaniami. Tutaj nie musi czekać na zmianę władzy i premier Szydło. Wydaje się, że Duda próbuje za granicą zdyskredytować Platformę, aby ułatwić dojście do władzy swojemu środowisku politycznemu.


Powtórka z kampanii
Ale robiąc to nie tylko szkodzi Platformie (do czego w sumie ma prawo, nikt się nie łudzi, że jego prezydentura będzie apartyjna), ale szkodzi Polsce. I tak po raz kolejny nasza polityka zagraniczna, dbanie o rację stanu, pada ofiarą partyjnych przepychanek.

Zresztą jeszcze w kampanii, jako kandydat PiS, Andrzej Duda wykorzystywał międzynarodowe forum do nagłośnienia wewnętrznych problemów, tylko po to, by zaszkodzić PO i Bronisławowi Komorowskiemu. Zaatakował wtedy w Parlamencie Europejskim Donalda Tuska, zarzucając mu doprowadzenie do likwidacji polskich kopalń i opowiadając o strajkach górników.
Front obrony Dudy
Nie był to najlepszy sposób na próbę zaszkodzenia konkurentom, ale kampania była ostra, więc wszystkie chwyty dozwolone. Ale teraz, przynajmniej na 2 lata, Duda ma spokój z kampanią. Dlatego trudno znaleźć jakiekolwiek racjonalne wytłumaczenie dla jego słów.

W całym zamieszaniu brakuje mi jeszcze jednego ważkiego głosu: polityków PiS i ich medialnych zwolenników. Ugrupowanie, które przez ostanie lata uważnie śledziło zagraniczną aktywność polityków rządu i krytykowało ich za wywlekanie naszych spraw na arenę międzynarodową, dzisiaj siedzi cicho. A właściwie nie siedzi cicho, tylko broni prezydenta z takim zapałem, z jakim kilka miesięcy temu krytykowało konkurentów.
Ryszard Czarnecki
PiS

W każdym kraju rządzący robią błędy, więc nie widzę w opinii prezydenta Dudy nic zaskakującego. To jest szukanie dziury w całym. Platforma wszędzie chce przenosić walkę partyjną. To coś żenującego. Myślę, że wyborcy to widzą i PO rozliczą. Czytaj więcej

Moralność Kalego
Twitterowi obrońcy Dudy tłumaczyli z kolei, że prezydent wcale nie szkodził Polsce, ale że robił to m.in. Bronisław Geremek będąc posłem do PE. Dostało mu się m.in. za krytykę rządu PiS w wywiadzie dla niemieckiego "Die Welt". Kilka dni temu po ten zestaw argumentów sięgnął jeden z publicystów portalu braci Karnowskich.

Niemal dekadę temu na prawicowych portalach krytykowano też byłych ministrów spraw zagranicznych, którzy krytycznie ocenili odwołanie szczytu Trójkąta Weimarskiego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który poczuł się obrażony publikacją satyrycznego "Die Tageszeitung". Jak widać, to, co uszło Dudzie na sucho, jeszcze kilka lat temu było przyjmowane jako atak na świętość.

Wkrótce Andrzej Duda pojedzie do Francji, gdzie będzie reprezentował nasz kraj. Mam nadzieję, że nie zacznie tam – podobnie jak w Berlinie – odkłamywać propagandy PO, za jaką uważa zapewne uważa mówienie o tym, jak w ostatnich latach (i to nie tylko ośmiu) Polska się rozwinęła.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Renault 0 0Łatwiejsza jazda. W tym modelu kierowca poczuje, co to znaczy prawdziwe wsparcie
INNPoland 0 0Wielka awaria w popularnym banku. Niektórym klientom wyzerowało konta
Żółty Tydzień 0 0Jeden organ, 500 funkcji. Taka jest wątroba. Jakie choroby mogą ją zniszczyć?
0 0Chorujesz na jaskrę i uwielbiasz jogę? To połączenie może nie być dobre dla oczu
WYWIAD 0 0"Zachowanie Klarenbacha było chamskie". Posłanka Wiosny wyjaśnia, dlaczego uparcie chodzi do TVP
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno