Dumni z cudzych osiągnięć. Nigdy nie rozumiałem podpinania się pod sukces Biało-Czerwonych czy artystów

Dumni z cudzych osiągnięć. Nigdy nie rozumiałem podpinania się pod Biało-Czerwonych czy Matejkę
Dumni z cudzych osiągnięć. Nigdy nie rozumiałem podpinania się pod Biało-Czerwonych czy Matejkę gpointstudio / Shutterstock.com
Nie jestem kibicem. Czasem zdarza mi się obejrzeć jakiś mecz dla rozrywki, gdy Polacy grają o coś ważnego - najlepiej z Niemcami lub Rosją. Cieszę się, gdy wygrywają, czyli cieszę się rzadko. Nigdy jednak nie próbowałem reperować swojego polskiego ego osiągnięciami innych osób - piłkarzy, artystów, nawet członków rodziny. Czy cudze zwycięstwo naprawdę smakuje tak dobrze, jak własne?


W piątek o 20.45 reprezentacja Polski zagra we Frankfurcie z Niemcami w eliminacjach Euro 2016. Słyszałem dziś w radiu, że polska drużyna nie boi się tego meczu i jest o wiele lepsza niż wtedy, gdy udało się wygrać z nimi dwa do zera. Oby tak było. Bo jeśli Biało-Czerwoni wygrają, w Polsce będziemy mieli 38 mln zwycięzców. Powód? Proste - "wygraliśmy" i to bez wstawania z kanapy.


Kto nie lubi być wśród zwycięzców? Kto nie lubi być chwalony? Aż trudno wyobrazić sobie kolejkę sprawców sukcesu, którzy doprowadzili do odnalezienia "złotego pociągu". Bardzo łatwo zaś przewidzieć, ilu będzie winnych, gdy obwieszczone światu wieści o przełomowym znalezisku w Polsce okażą się bajką. Nie będzie komu przepraszać.


Sukces ma niejedno imię i niejedno oblicze. O ile lepiej smakuje ten, na który zapracowaliśmy w stu procentach samodzielnie? Gdy ktoś nas pochwali, choćby w pracy, a czujemy że do osiągnięcia danego celu przyczyniło się kilka osób lub - co gorsza - przypadek, a my jedynie je "firmujemy", przyzwoitość nakazywałaby nie cieszyć się zanadto. Każdy z nas zna jednak przypadki, głównie z pracy, gdy ktoś spija śmietankę której sam nie ubijał. Słabe to, ale powszechne – szczególnie w korporacjach.


Ale poczucie dumy z nieswojego sukcesu ma też łagodniejsze oblicze. Niektórzy nazywają to "dumą narodową . Z jednej strony zjawisko pożyteczne, bo najgorsze co może być, to wstydzenie się i niedocenianie własnej tożsamości. Czasem jednak ta duma przyjmuje karykaturalną formę, która staje się dla niektórych wartością samą w sobie. Wtedy właśnie celebrowanie dumy i wzruszenia z bycia Polakami polega na paleniu tęczy. A propos, czego teraz będą nienawidzić prawdziwi Polacy?

Z innej beczki. Kilka dni temu znany youtuber Krzysztof Gonciarz zamieścił na swoim Facebooku wpis, który zalajkowało tysiące dumnych internautów. Twórca "zapytaj beczkę", który od dłuższego czasu przebywa w Azji opisał uczucie dumy, które zapewniła mu wizyta w muzeum.

W Seulu w Muzeum Narodowym trwa wystawa na temat historii polskiej sztuki. Trochę kosmos oglądać płótna Matejki,...

Posted by Krzysztof Gonciarz on Saturday, August 29, 2015
Wierzę, że to miłe uczucie, gdy na drugim końcu świata trafia się na polskie akcenty, tym bardziej tak ważne w historii polskiej sztuki. Są to dzieła, które bez wątpienia budują tożsamość narodową Polaków i fajnie jest, gdy inni patrzą na nie z podziwem. Pytanie tylko, czy powinny one budzić w nas dumę? We mnie budzą podziw i szacunek dla twórców.

Ktoś powiedział, że dumę w Polakach budzi każdy przypadek zauważenia w świecie. Ma to wynikać z kompleksów, które wciąż siedzą w naszych głowach. Wciąż nie czujmy się pełnoprawnymi członkami Unii Europejskiej, z której chcemy czerpać, a nie ją tworzyć. Nadal nie czujemy się doceniani na arenie międzynarodowej, choć wydaje nam się, że powinniśmy być ważnym graczem. Dlatego jeśli coś nam się uda, ktoś o nas dobrze napisze, to duma bywa o wiele większa, niż faktycznie to wydarzenie na nią zasługuję.

Tymczasem mamy tyle powodów, aby być dumnymi. Tak naprawdę, tak z siebie. Dumę powinien w nas budzić każdy sukces w szkole, każdy zdany egzamin, czy ukończenie studiów. Jeśli ich nie skończymy, dumę może w nas budzić umiejętność odnalezienia się na rynku pracy i zdolność do zarabiania pieniędzy - również za granicą. Dumę może w nas budzić życie rodzinne, które prowadzimy - mąż, żona, dzieci. A jeśli nie jesteśmy jeszcze na tym etapie, możemy być dumni ze swojego ciekawego, pełnego wrażeń życia.

Żyjemy na szczęście w kraju, w którym każdy może być dumny z czego tylko chce. Niektórzy są dumni ze swoich osiągnięć sportowych, mimo że inni mówią, iż ulegliśmy modzie. Dumni możemy być z tego, jakimi jesteśmy ludźmi i z wartości, którymi każdego dnia się kierujemy. Ważne jest jednak to, aby uczucie dumy wiązało się z naszymi osiągnięciami, a nie cudzym sukcesem, pod który możemy się podczepić. Dopiero wtedy będzie ona w pełni zasłużona i da nam siłę, aby następny dzień przeżyć jeszcze lepiej.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...