PiS zdradza plan na szkoły. Zrobią tam porządek - nadchodzi koniec ery gimnazjów

Czeka nas rewolucja w szkolnictwie?
Czeka nas rewolucja w szkolnictwie? Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Prawo i Sprawiedliwość jest liderem wszystkich przedwyborczych sondaży, a członkowie partii Jarosława Kaczyńskiego są pewni wygranej. Do tego stopnia, że już biorą się za porządkowanie szkolnictwa. Jeśli ugrupowanie rzeczywiście dojdzie do władzy, czeka nas rewolucja w oświacie. Likwidacja gimnazjów i profilowania w liceach – to główne pomysły PiS na poprawę kondycji polskiego szkolnictwa.

Partia Kaczyńskiego ma swój pomysł na edukację, a posłowie już pracują nad projektem o roboczej nazwie „trzy razy cztery”. Co to oznacza w praktyce? Edukacja byłaby, jak wskazuje nazwa, podzielona na trzy czteroletnie etapy. Pierwszy ma obejmować naukę do czwartej klasy szkoły podstawowej. Kolejny również czteroletni etap obejmowałby klasy 5 - 8. Ostatnim obowiązkowym rozdziałem w edukacji uczniów miałoby być 4-letnie liceum. Powrót do modelu edukacji zbliżonego do tego, który obowiązywał przed wielką reformą szkolnictwa to niejedyna zmiana, jaką szykuje PiS.

Posłowie tej partii są nie tylko przeciwnikami gimnazjów, ale chcą również cofnąć tzw. profilowanie w liceum. Każdy uczeń w drugiej klasie liceum wybiera przedmioty wiodące - PiS uważa, że uczeń nie jest zdolny do podejmowania takich decyzji w tak młodym wieku. Najprawdopodobniej cyklem „trzy razy cztery” zostanie objęty rocznik, który rozpocznie edukację we wrześniu 2017 roku – opisuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Niedawno Beata Kempa z Solidarnej Polski, która należy do prawicowej koalicji pod przewodnictwem PiS krytykowała politykę edukacyjną Platformy. Oprócz potrzeby wprowadzenia zmian systemowych, zwróciła uwagę na obecność w szkołach niebezpiecznych ideologicznych treści, które należałoby wyrugować. Posłanka ostro skrytykowała też Joannę Kluzik-Rostkowską za nieumiejętne szefowanie resortowi edukacji narodowej.


– Zamiast nacisku na merytoryczne sprawy, mamy lekcje wychowania seksualnego. Nacisk powinien być inaczej rozłożony - powinniśmy dzieciaki przekonywać do tego, żeby w przyszłości były świetnymi lekarzami, prawnikami czy humanistami. Po prostu szkoda, że pani Kluzik-Rostkowska postanowiła być bardziej politykiem niż ministrem zatroskanym o edukację narodową i los naszych dzieci – mówiła naTemat.

Źródło: Gazeta Prawna
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...