Clooney po polsku. Jak kawosze rozpoczęli z koncernami wojnę na tańsze zamienniki kapsułek do kawy

Jak  kawosze rozpoczęli z koncernami wojnę na tańsze zamienniki kapsułek do kawy.
Jak kawosze rozpoczęli z koncernami wojnę na tańsze zamienniki kapsułek do kawy. Fot. Yortw/Flickr/CC-BY-NC
Kawowe korporacje chciały przywiązać klientów do swoich ekspresów i kapsułkowanej kawy. Potem latami mieli kosić miliony, gdy nagle wybuchło powstanie. W Polsce rozkręca się rynek zamienników do oryginalnych kapsułek na kawę.


– Dziś wypalam kawę pod zamówienie klienta, zmielę ją i zapakuję do własnych kapsułek. Najpóźniej za dwa dni będzie u klienta. Nie ma takiej siły, żeby świeżo palona i zmielona kawa okazała się gorsza od masowego produktu z koncernu, który zanim trafi do klienta, leży w magazynie kilka miesięcy, a może nawet rok - zapewnia Grzegorz Tomica, szef sklepu internetowego Tommycafe.pl. To jeden z setek handlowców, który przysparzają bólu głowy prezesom koncernów Nestle, Nespresso i Mondelez. Ich patent z ekspresem zasilanym kapsułkami miał przywiązywać klientów na lata do jednego producenta i jego kapsułkowanej kawy, zapewniając krociowe zyski. Tymczasem domorośli majsterkowicze rozebrali już kapsułkę na czynniki pierwsze i produkują własne – niczym znane już na rynku "zamienniki" tuszów do drukarek. Tylko w Europie powstało kilkunastu producentów kawy w kapsułkach, a Chińczycy produkują w milionowych nakładach.


– Kilka lat temu zajmowałem się tylko wypalaniem i mieleniem kawy, ale kawa kapsułkowana to dziś najszybciej rozwijająca się część rynku – opowiada Grzegorz Tomica. Firmy potwierdzają, że sprzedaż ekspresów do kapsułkowanej kawy rośnie po 30-40 procent rok do roku. Wraz z nią kapsułkowy biznes. Grzegorz Tomica opowiada, jak wyszukał producentów kapsułek z Włoch oraz Francji, rozpoczął import i sprzedaż w Polsce. Był zdziwiony jak są przygotowani do biznesu. Każdy z nich ma dokładną listę urządzeń, do których produkuje kompatybilne zamienniki. – Producenci zamienników są o wiele bardziej twórczy i proponują więcej smaków do wyboru np. nociola, kawa z posmakiem orzechów laskowych. Trafiłem też na rarytas, kapsułkę do samodzielnego napełniania kawą. Odtąd klienci są właściwie wolni. Mogą przygotowywać sobie kawę, jaką tylko chcą, a nie to, co wymyśli producent ich ekspresu.

Dlaczego koncerny wymyśliły kawę w kapsułkach? Żeby ułatwić życie klientom. Bierzesz kapsułkę, wciskasz przycisk i kawa gotowa. Dużo mniej roboty niż w przypadku tradycyjnego ekspresu. Nie ma fusów, mielenia ziarnek, szybko i czysto. Ale jest też drugi powód, sprytna handlowa strategia, która do tej pory pozwalała zarabiać producentom maszynek do golenia czy tanich drukarek. Kupujesz tanią golarkę Gillette, a potem regularnie zasilasz koncern pieniądzmi, kupując noże o wartości połowy ceny samej golarki. Tania drukarka HP zasilana jest pojemnikami z tuszem o wartości połowy ceny samego urządzenia. Dla każdego z producentów przywiązanie klienta do wyrobu, i to na kilka lat, to żyła złota. Tak samo jest z kawą. Nespresso, Nestle i Mondelez zachęcają do kupna ich ekspresów – niedrogo za 200-300 zł, ale długo odcinają kupony od transakcji. Bo przecież jeśli klient wyda pieniądze na ekspres, to chce używać go kilka lat. Kawa z kapsułek jest kilkukrotnie droższa od ziaren sprzedawanych na wagę. Z kilograma ziarnistej kawy można zrobić 100 espresso za 40 groszy. Espresso w kapsułce kosztuje 1,70 zł (Nespresso) albo 1,37 zł (Nestle Dolce Gusto).

Piractwo kawowe?
Kapsułka nie jest skomplikowanym wyrobem. Zawiera prawdziwą zmieloną kawę, Wieczko jest mocno przyklejone do kapsułki, przebija je dysza z wodą pod ciśnieniem. Najważniejszy element to dolna membrana kapsułki, pękająca pod wpływem odpowiednio wysokiego ciśnienia. Wówczas woda przepływa przez zmielone ziarna i napój gotowy. Na Wizaz.pl i forach o kawie można przeczytać sporo o patentach na kapsułki i tym, jak zmniejszać ich koszty.


Najlepszy interes jest na Nespresso, bo kapsułki z tego systemu są najdroższe, a dodatkowo kapsułki można kupić tylko w salonach, a nie np. hipermarketach spożywczych. Koncern kłuje w oczy, że alternatywne sklepy chwalą się ceną kawy niższą o 30 procent od oryginału. Niedawno sieć handlowa Lidl zaoferowała klientom zamienniki systemu Nespresso. Przy kasie znajdowała się wywieszka z "gwiazdką", że oferowana kawa nie ma nic wspólnego z marką i zastrzeżonym logo koncernu. Pod dwóch tygodniach produkty zniknęły z półek i można się domyślać dlaczego. Mimo podobnych zastrzeżeń prawnych, gwiazdek itp., Nespresso masakruje pozwami każdego, kto próbuje się wepchnąć w kapsułkowy biznes. Na świecie jego wartość szacuje się na 6,6 miliarda dolarów.

Jesienią 2013 roku koncern Nespresso oskarżył o naruszenie patentu czterech największych producentów zamienników: DEMB Holding, Distribution Casino France, Ethical Coffe Company i Casa del Caffe Vergane. Sprawa jest jednak dość skomplikowana, patentem chroniona jest cała technologia zaparzania kapsułkowanej kawy, a nie sama kapsułka. Firma dwoi się i troi, aby udowodnić, że kopiowanie jej kapsułek łączy się z całościowym wykorzystaniem opatentowanej technologii... na razie bezskutecznie.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Actina 0 0Stąd wyjdą przyszli zwycięzcy turniejów gamingowych. Dom marzeń każdego gracza
Kazar 0 0Przestaniecie tęsknić za latem. Wczesnojesienna kolekcja Kazar to kwintesencja stylu

INNPOLAND