Kwaśniewski o uchodźcach i zagrożonym katolicyzmie. "Jedna rodzina zmieni wyznanie całej parafii?"
Kwaśniewski o uchodźcach i zagrożonym katolicyzmie. "Jedna rodzina zmieni wyznanie całej parafii?" Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

Aleksander Kwaśniewski dołącza do osób, które nawołuje do solidarności z uchodźcami. W Programie "Kropka nad i" niemalże wyśmiewa obawy, jakoby mieli oni zagrażać polskim katolikom. – Przecież to jest zawracanie głowy – stwierdziły były prezydent.

REKLAMA
– Jak ja słyszę, że zagrożeniem dla polskiego katolicyzmu jest to, że jedna rodzina muzułmańska przyjedzie do jednej parafii, to ten nasz katolicyzm nie jest bardzo silny. To on już jest tak strasznie słaby, że jedna rodzina może zmienić poglądy i zmienić wyznanie całej parafii? – pytał gość Moniki Olejnik.
Aleksander Kwaśniewski ostrzega Polaków, że ucieczka od tej odpowiedzialności może być dla Polski bardzo kosztowna. –  Wkrótce możemy, choćby w wyniku konfliktu na wschodzie, znaleźć się w podobnej sytuacji. Może się również okazać kosztowna już teraz, ponieważ pokazujemy, że te stereotypy, które krążą na temat Polaków, o naszej ksenofobii, są prawdziwe – powiedział były prezydent.
Zdaniem Kwaśniewskiego, polscy liderzy muszą zrozumieć, że stoją przed prawdziwym wyzwaniem i próbą, która wykaże człowieczeństwo lub egoizm. Podkreślił również, że nikt nie mówi dziś o setkach tysięcy uchodźców, a tym bardziej o milionach. – Mówimy o kilku, kilkunastu tysiącach, które musimy przyjąć – powiedział gość "Kropki nad i".
Wałęsa o uchodźcach: „Muszę to z żoną uzgodnić
Kilka dni temu głos w sprawie sytuacji uchodźców zabrał również były prezydent Lech Wałęsa. – Jeśli ci ludzie ratują życie, uciekają, to musimy ich przyjąć, musimy się podzielić – mówił dziennikarce TVN 24. – Jedna parafia jest bogatsza, druga biedniejsza, ale powinniśmy maksymalnie jednak zrozumieć tych ludzi i ich ratować – powiedział były prezydent.
Na pytanie dziennikarki, czy sam przyjąłby uchodźców odpowiedział bez chwili zawahania, że tak. – Jesteśmy ludźmi, a oni są w tragicznej sytuacji. Mają ich pozabijać? – pyta Lech Wałęsa – Trzeba się podzielić ostatnią kromką chleba, ludźmi jesteśmy. Ktoś jest głodny, ja jestem najedzony, jak pani widzi dobrze wyglądam, więc powinienem się podzielić – dodaje.
– Tak, jak najbardziej. Ja nie mówię z kim, z jakim państwem, ale mówię, że nie mogą być takie warunki, żeby ludzie uciekali – powiedział Wałęsa zapytany o to, czy potrzebne są operacje wojskowe, aby rozwiązać problem uchodźców i po to, by walczyć z Państwem Islamskim.
Na sam koniec były prezydent RP i laureat Pokojowej Nagrody Nobla powiedział, że przyjąłby uchodźców nawet we własnym domu, choć zaznaczył, że musiałby uzgodnić to ze swoją żoną.
Źródło: TVN24.pl