
Gdy żelazna kurtyna w Europie Środkowo-Wschodniej powoli upadała, w Polsce komuniści musieli podzielić się władzą - właśnie powołano rząd Tadeusza Mazowieckiego - do naszego kraju tłumnie przybywali obywatele NRD. Obrali okrężną drogę, aby dostać się do zachodnich Niemiec. Niewielu chyba liczyło na takie przyjęcie, jakie latem i jesienią 1989 roku zgotowali im Polacy.
REKLAMA
Ale nad Wisłą przyszło miłe zaskoczenie. Celem ucieczek ze wschodnich Niemiec była ambasada RFN przy ul. Dąbrowieckiej, zlokalizowana na warszawskiej Saskiej Kępie. Szukano tam azylu, ale ciągle liczono na wyjazd do zachodniej części podzielonej ojczyzny. Warszawiacy na długo zapamiętali widok stojących w kolejkach obywateli NRD, którzy cieszyli się wówczas szczególnymi względami.
Do upadku muru berlińskiego w listopadzie 1989 roku do prawobrzeżnej Warszawy uszło co najmniej 6 tys. niemieckich uchodźców. Nie przypominali jednak dzisiejszych uchodźców z Syrii, tak naprawdę - jak wynika z relacji - trudno było ich w ogóle odróżnić od Polaków, stojących w kolejce po wizy.
– Jedzenie i napoje dostarczała im ambasada. Na terenie ambasady mieli też swoje miejsca do spania, nie było tak, że musieli koczować, jak dzisiejsi uchodźcy, na ulicy czy skakać przez płot. Od ludzi z kolejki po wizy różnili się tym, że mieli ze sobą bagaże, ale nie były to takie bagaże, jakie mają uchodźcy z Syrii: plastikowe torby czy plecaki. Nie. Każdy z tych Niemców miał po walizce – zapamiętał Jerzy Gumowski, fotoreporter mieszkający niedaleko ambasady RFN.
Część przybyszów z NRD, po załatwieniu formalności, odjeżdżało z Dworca Zachodniego do RFN. Zostawały po nich trabanty i inne auta, odkupowane przez naszych rodaków za bezcen. Nie każdy miał jednak tyle szczęścia. Inni musieli uzbroić się w cierpliwość - spędzili nad Wisłą wiele tygodni. Korzystali z pomocy polskich urzędów i organizacji - w tym "Solidarności" czy Polskiego Czerwonego Krzyża, a także gościnności zwykłych Polaków. Uchodźców wspierał też Kościół.
– Dziękuję Polsko, dziękuję Warszawo! Dziękuję szerokiej rzeszy ludzi, którzy wówczas pomagali! Dziękuję za cud polsko-niemieckiego pojednania! – mówił w 2014 roku ambasador Rolf Nikel, który wziął udział w odsłonięciu pamiątkowej tablicy na terenie byłej ambasady RFN.
Źródła: "Deutsche Welle"; Przedstawicielstwa Niemiec w Polsce
Źródła: "Deutsche Welle"; Przedstawicielstwa Niemiec w Polsce
