Polacy nabili mandatów za... 40 tys. złotych!
Polacy nabili mandatów za... 40 tys. złotych! Fot. Shutterstock

„Nareszcie złapani!” napisała na Twitterze norweska policja z wysp Hitra i Frøya mając na myśli notorycznych piratów drogowych – małżeństwo z Polski.

REKLAMA
O sprawie pisze dziennik „Adresseavisen”. Samochód na polskich numerach rejestracyjnych był fotografowany przez fotoradar dziesięć razy. W podwodnym tunelu łączącym wyspę Hitra ze stałym lądem obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h. Rekord polskiego samochodu to 123 km/h. Konsekwencje dla kierowcy są o wiele bardziej dotkliwe, niż byłyby w podobnej sytuacji w Polsce.
Nie ma prawa, nie ma prawka
Policjantom początkowo nie udawało się ustalić właściciela samochodu. Pozostawało poczekać, aż po raz kolejny złamie przepisy. Tak też się stało. Polacy zostali zatrzymani we wtorek 15 września na Hitrze. Łącznie ich mandaty wyniosły około 80 tysięcy koron, czyli w przeliczeniu blisko 40 tysięcy złotych. Kierowca stracił prawo jazdy, bowiem przy ograniczeniu do 80 km/h limit błędu pozwalający zachować uprawnienia to 116 km/h.
W Norwegii kary za wykroczenia drogowe są jednymi z najbardziej restrykcyjnych w Europie. Norwegowie stoją na stanowisku, iż nadmierna prędkość jest główną przyczyną wypadków drogowych. Przekroczenie prędkości o zaledwie 5 km/h skutkuje w przeliczeniu 300-złotowym mandatem, a jazda o 20-25 km/h za wiele przy ograniczeniu do 60km/h kosztuje blisko 3000 złotych. Dodatkowo obowiązuje system punktów karnych – uzbieranie 8 w ciągu trzech lat równa się utracie prawa jazdy na pół roku. Za nadmierną prędkość można trafić do więzienia, co zdarza się w Norwegii stosunkowo często.
Jazda po pijanemu jest traktowana z całą surowością i karana na wielu poziomach (zwykle sprawca ma potem duże kłopoty w kontakcie z ubezpieczycielem, bywa, że traci pracę, spotyka go społeczny ostracyzm). Niczym niezwykłym nie jest ukaranie pasażera jadącego z osobą będącą pod wpływem alkoholu lub świadków, którzy pozwolili pijanemu na jazdę, a tym bardziej pożyczyli mu samochód mając świadomość, że nie jest trzeźwy.
Wolniej znaczy bezpieczniej
W roku 2014 na norweskich drogach zginęło 147 osób, a 674 zostały ranne. W statystyce z uwzględnieniem ofiar wypadków drogowych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, Norwegia wypada o niebo lepiej od Polski. Ryzyko śmierci w wypadku drogowym w Norwegii to 2.9 na 100 tysięcy mieszkańców. Średnia w Unii Europejskiej to 5,1 ofiar na 100 tysięcy mieszkańców, zaś w Polsce to powyżej 11 ofiar na 100 tysięcy mieszkańców.
Co prawda, urząd zarządzający drogami w Norwegii nie publikuje statystyk wykroczeń z uwzględnieniem narodowości kierowców, ale na temat zagranicznych piratów drogowych chętnie wypowiadają się w mediach sami policjanci. Nie tylko Polakom trudno jest się przystosować do norweskich przepisów drogowych. Wysokie mandaty otrzymują też między innymi Szwedzi, Duńczycy, Litwini, Łotysze oraz Niemcy.