Sekretarz Stanu John Kerry zapewnił, ze USA przyjmie 100 tysięcy uchodźców.
Sekretarz Stanu John Kerry zapewnił, ze USA przyjmie 100 tysięcy uchodźców. shutterstock

W przyszłym roku uchodźcy z Syrii będą mieli możliwość wyemigrowania do Stanów Zjednoczonych. Sekretarz Stanu USA zdecydował o tym w Berlinie podczas rozmowy z niemieckim ministrem spraw zagranicznych Frankiem-Walterem Steinmeierem.

REKLAMA
John Kerry zapowiedział, że w 2016 roku Stany Zjednoczone przyjmą 85 tys. uchodźców z całego świata, a w 2017 roku ich liczba wzrośnie do 100 tysięcy. Swoją decyzję ogłosił podczas konferencji prasowej, która została zwołana po ponad dwóch godzinach dyskusji o kryzysie migracyjnym, którą przeprowadził z niemieckim ministrem spraw zagranicznych.
Czy oznacza to, że problem państw takich jak Niemcy czy Szwecja, które mają coraz więcej problemów związanych ze zbyt dużą ilością przybyszy z Syrii, zostanie rozwiązany? USA może pomóc znacząco odciążyć Europę. Amerykanie podkreślają, że wśród przyjętych do 2017 roku uchodźców nie znajdą się sami Syryjczycy, ale również uchodźcy z pozostałych państw objętych konfliktami.
Stany Zjednoczone twierdzą, że nie mogą przyjąć jeszcze więcej osób, ponieważ nie pozwala na to ilość pieniędzy wyznaczonych na ten cel przez Kongres, oraz ustalenia dotyczące uchodźców po 11 września. – Robimy to, z czym wiemy, że poradzimy sobie natychmiast. Stany Zjednoczone nie mogą iść na skróty, jeśli chodzi o czuwanie nad bezpieczeństwem – skomentował Kerry.
Decyzja Stanów Zjednoczonych może zaskakiwać. Społeczeństwo, które obawia się przybyszy z Bliskiego Wschodu i ludzi wyznających islam, z trudem zaakceptowało przyjęcie proponowanych przez prezydenta Baracka Obamę 10 tys. uchodźców. Za dwa lata w Stanach Zjednoczonych będzie ich dziesięć razy więcej.
Tymczasem Polacy protestują przeciw przyjęciu dziesięciokrotnie mniejszej ilości uciekinierów z Syrii i krajów afrykańskich. Zgodnie z decyzją Unii Europejskiej Polska będzie prawdopodobnie zobowiązana do przyjęcia 12 tys. uchodźców. – To mniej osób, niż kibiców na meczu Legii i to rozłożone na dwa lata – tak skomentowała tę liczbę premier Ewa Kopacz.