
Skazany za pedofilię duchowny, mimo wyroku sądu, od czerwca przebywał na wolności, bo wymiar sprawiedliwości nie mógł odzyskać akt sprawy. Dopiero w poniedziałek mężczyzna został zatrzymany. Do tego czasu miał prześladować swoje ofiary.
Sąd skazał wrocławskiego księdza na siedem lat pozbawienia wolności za pedofilię. Teraz przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu postawiono mu jeszcze zarzut stalkingu. Tego mógł się on dopuszczać jednak przez niedociągnięcia wymiaru sprawiedliwości. Z powodu braku dokumentacji w sądzie, pedofil mógł przez trzy miesiące od usłyszenia wyroku nękać chłopców, których wcześniej molestował.
Ukrywający się w domu matki, został zatrzymany już w 2012 roku po tym, jak obsługa jednego z hoteli zauważyła, że sprowadza tam nieletnich chłopców. Okazało się, że wykorzystał seksualnie dwóch z nich, a swoje czyny rekompensował im prezentami. Sąd na początku tego roku został skazał go n 7 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna odwołał się od wyroku, ale ostatecznie w czerwcu usłyszał prawomocny wyrok.
Nie trafił on jednak szybko do zakładu karnego, bo zabrakło niezbędnych akt. Trafiły do sądu po trzech miesiącach. W rezultacie, dopiero w poniedziałek policja doprowadziła go za kraty. Mężczyzna z powodu opieszałości sądu, zdążył jeszcze nękać wykorzystywanych chłopców. Miał wysyłać im SMS-y o dziwnej treści, a na koszt ofiar zamawiał przedmioty takie, jak... maseczki do twarzy w liczbie 2 tys.
Źródło: TVN24.pl
