
Grzegorz Piątkowski, kandydat Prawa i Sprawiedliwości z okręgu tarnowskiego wie, jak się wypromować. O polityku zrobiło się głośno za sprawą nietypowego prezentu, jaki chciał wręczyć Urszuli Augustyn, posłance Platformy. Sprezentował jej czarną burkę, bo, jak twierdzi, jest winna temu, że do Polski napłyną uchodźcy. – Żeby była gotowa na rezultaty przyjęcia tej masy imigrantów – stwierdził.
REKLAMA
Piątkowski sięgnął po metodę, którą na rodzimym podwórku zaszczepił swego czasu Janusz Palikot. Kandydat na posła poszedł do tarnowskiego biura posłanki - jako, że nie zastał działaczki Platformy, postanowił nie czekać na okazję i zostawił kawałek czarnego materiału pracownicy biura.
Jak tłumaczył, ten osobliwy happening z burką w roli głównej miał zasygnalizować, że nie tylko rząd odpowiada za politykę Polski w sprawie uchodźców. Jego zdaniem, na posłach ciąży taka sama odpowiedzialność jak ma szefowej rządu i jej najbliższych współpracownikach. Symboliczna burka od Piątkowskiego dla posłanki to również ostrzeżenie. Piątkowski uważa, że przyjęcie uchodźców będzie równoznaczne z próbami narzucenia lokalnej społeczności systemu wartości przez obcokrajowców.
– Przekazujemy tę burkę dla pani poseł, jako osoby odpowiedzialnej w naszym regionie za decyzję rządu. To burka. To strój, który państwo islamskie oczekuje dla kobiet. Przekazujemy to pani poseł, żeby była gotowa na rezultaty przyjęcia tej masy imigrantów – mówił Piątkowski.
Stanowisko działacza PiS nie jest zaskoczeniem - ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego jest sceptyczne odnośnie planów przyjęcia uchodźców i nie podoba im się ugodowa postawa rządu, który zgodził się na zakwaterowanie blisko 7 tys. cudzoziemców. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że wręczanie burki w przypadku Piątkowskiego, jest jedynie zagraniem pod publiczkę i desperacką próbą zapunktowania u wyborców na ostatniej prostej przed wyborami. Głosy będą mu potrzebne - startuje dopiero z 16. miejsca na liście.
Źródło: Radio Kraków
