
Państwa Unii Europejskiej szukają sposobu na kryzys migracyjny. Na razie - bezskutecznie. Już teraz w wielu miejscach brakuje odpowiedniej infrastruktury, żeby przyjmować uchodźców - z takim problemem boryka się właśnie m.in. Berlin. Władze miasta starają się zapewnić migrantom godziwe warunki, ale zirytowani obcokrajowcy zaczynają okazywać zniecierpliwienie, a na berlińskich ulicach czuć rosnące napięcie.
REKLAMA
Szczególnie napięta sytuacja panuje w urzędzie do spraw zdrowia i opieki socjalnej – to właśnie tam trafiają cudzoziemcy, którzy chcą zarejestrować swój pobyt na terenie Niemiec. Migranci nie są zadowoleni z warunków, jakie są im zapewnione podczas oczekiwania na swoją kolej, ani z tego, że razem z innymi obcokrajowcami muszą się tłoczyć w urzędzie na ciasnych korytarzach.
Niesamowity ścisk i konieczność czekania w długiej kolejce po azyl i zasiłki, wzmaga niezadowolenie nieustannie rosnącej liczby migrantów. Migranci z budynku, w którym mieści się urząd uczynili także noclegownię. Niektórzy potrafią w tym miejscu czekać tygodniami.
Władze miasta w obawie przed wybuchem niezadowolenia i zamieszkami posłały na miejsce większą liczbę służ porządkowych. Miejsce patroluje też więcej policjantów. Niektórzy imigranci są tak zdesperowani, że grożą popełnianiem samobójstw. W najbliższym czasie sytuacja w Berlinie może się jeszcze zaognić. Każdego dnia do stolicy Niemiec przyjeżdżają kolejni migranci, którzy chcą ubiegać się o azyl.
Źródło: RP.PL
