
Prawicowi komentatorzy dziś uważają toast z udziałem Andrzeja Dudy i Władimira Putina za dowód na siłę Polski na arenie międzynarodowej. Jeszcze niedawno nawet spotkanie z prezydentem Rosji uważali za kompromitacje dla polskiego polityka. Oto, co pisali i mówili w podobnych sytuacjach.
REKLAMA
“Pił wódkę z Putinem”
Rok temu prawicowe portale ekscytowały się historią Andrzeja Rozenka, który uczestniczył w tzw. Klubie Wałdajskim, dorocznym spotkaniu ludzi zainteresowanych Rosją. Polityk w wywiadzie dla naTemat przyznał, że wznosił toast z Putinem. Prawica uznała jego postawę za niegodziwą.
“Co łączy byłego szefa MSZ Bartłomieja Sienkiewicza i członka Twojego Ruchu Andrzeja Rozenka? Okazuje się, że ten sam gatunek wódki. Z tym, że człowiek Palikota pił ją z prezydentem Rosji” – komentował portal Niezalezna.pl.
Tę historię wykorzystał także PiS. Ówczesny rzecznik partii Adam Hofman uderzył w Rozenka, gdy razem gościli w studio Radia Zet. – Człowiek, który pił wódkę z Putinem, który jeździł się szkolić pod Moskwę i się spotykał z Putinem, nam będzie mówił, kto tu jest rosyjskim agentem. No bez żartów – przekonywał.
"Biesiadował z ludźmi Putina"
Kontakty z Putinem i jego ludźmi kompromitowały rzecz jasna polityków PO, szczególnie byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Sensacją na prawicy była informacja o tym, że w styczniu 2011 roku Komorowski zjadł w szwajcarskim Davos lunch z prezydentem Ukrainy WIktorem Janukowyczem. Był tam również Oleg Deripaska, przedstawiany przez "Niezależną" jako "właściciel zakładów, które remontowały polskiego tupolewa. "Komorowski biesiadował z ludźmi Putina" – obwieszczono.
Lunch w Davos powiązano właśnie z katastrofą smoleńską. "Dlaczego prezydent ukrył fakt wspólnego lunchu z Deripaską? Czyżby wstydził się złej atmosfery wokół oligarchy? A może nie chciał, by niezależne media ponownie postawiły przy tej okazji pytanie o powiązania Komorowskiego z polską firmą, która zleciła wykonanie remontu rządowego Tu-154 zakładom należącym właśnie do Deripaski?" – pytała "Niezależna".
Żółwik zdrady
To już klasyka hipokryzji. Pamiętamy, jak zdjęcie premiera Tuska i Putina z miejsca katastrofy smoleńskiej posłużyło do uzasadnienia tezy o "zdradzie" szefa polskiego rządu. Fotografia miała pokazać, że Tusk wręcz cieszył się z tragedii i przybił "żółwika" z rosyjskim przywódcą.
Pytanie, dlaczego dziś taka interpretacja nie ma miejsca w kontekście Dudy? Przecież na podstawie zdjęcia z kolacji przywódców państw ONZ też można byłoby wysnuć wniosek co najmniej o nici sympatii polskiego i rosyjskiego prezydenta.
"Izolować wszystko, co zalatuje Putinem"
Temat tego, jak polscy, i nie tylko, politycy powinni traktować Putina, wielokrotnie był poruszany na prawicowych portalach. Wniosek z tych tekstów jest jeden – prezydent Rosji powinien być ostentacyjnie ignorowany, a kontakty z nim są czymś niedopuszczalnym. Wymowny jest tutaj tekst jednego z publicystów portalu braci Karnowskich, który krytykował zachodnich przywódców za relacje z włodarzem Kremla.
"Dlatego nie tylko ograniczanie, ale wręcz wykluczanie rosyjskich przedstawicieli z międzynarodowych spotkań, ignorowanie rosyjskich zawodów, koncertów, sympozjów, pokazanie, że nie można być równocześnie za światową kulturą, nauką, gospodarką i za akceptacją działań Putina. Kto jest za Putinem ten brzydko pachnie, choćby pięknie śpiewał arie Leńskiego czy nadzwyczajnie grał koncerty fortepianowe Czajkowskiego" – pisał komentator.
Inny, też z portalu braci Karnowskich, oburzał się, że "byłī szpieg KGB traktowany jest jak godna szacunku małpa z brzytwą, której lepiej nie wchodzić w drogę".
"Duda z Putinem spotykać się nie zamierza"
Na koniec warto przypomnieć, jak otoczenie Dudy podchodziło do kwestii kontaktów z Putinem. Krzysztof Szczerski z Kancelarii Prezydenta przy okazji opowieści o tym, z kim zamierza się spotkać Duda, obruszył się na sugestię, że mógłby to być przywódca Rosji.
– Dopóki nie będzie realnej szansy na przełom, spotkanie Andrzeja Dudy z prezydentem Putinem byłoby niezrozumiałe dla polskiej opinii publicznej – tłumaczył. Do spotkania, choć nie w cztery oczy, doszło. Tyle że teraz on i jego stronnicy nie uważają, by było to "niezrozumiałe dla polskiej opinii publicznej". Idę o zakład, że gdyby na miejscu Dudy był Komorowski, nie tylko byłoby to niezrozumiałe, ale i skandaliczne i zdradzieckie...
Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl
