
Tak, aż połowa zdjęć roznegliżowanych dzieci, które to fotki stały się pożywką dla pedofili, pochodzi z mediów społecznościowych. Dostarczają je sami rodzice, którzy pochwalenie się zdjęciami z wakacji stawiają wyżej niż bezpieczeństwo w cyfrowym świecie. Większość fotografii została wykonana na plaży lub w czasie gimnastyki.
REKLAMA
Eksperci zajmujący się bezpieczeństwem w sieci alarmują. Zdjęcia naszych dzieci publikowane na Instagramie, Twitterze czy Facebooku mogą trafić do pedofilskiego folderu "dzieci na plaży". Rodzice kochają fotografować i dzielić się z przyjaciółmi zdjęciami swoich pociech, a pedofile kochają to wykorzystywać. Na pedofilskich portalach stronach znajdują się nie tyle setki, co miliony takich "niewinnych" fotografii.
Jak łatwo pedofil może spotkać się z nieletnią?
Media społecznościowe to prawdziwy raj dla pedofili, a rodzice zdają się tego kompletnie nie rozumieć. Udowodnił to internetowy prankster Coby Persin, który przeprowadził szokujący eksperyment społeczny. Postanowił sprawdzić, jak łatwo pedofile mogą nawiązać kontakt z nieletnimi dziewczynami, używając do tego mediów społecznościowych. Wyniki eksperymentu są naprawdę szokujące.
Media społecznościowe to prawdziwy raj dla pedofili, a rodzice zdają się tego kompletnie nie rozumieć. Udowodnił to internetowy prankster Coby Persin, który przeprowadził szokujący eksperyment społeczny. Postanowił sprawdzić, jak łatwo pedofile mogą nawiązać kontakt z nieletnimi dziewczynami, używając do tego mediów społecznościowych. Wyniki eksperymentu są naprawdę szokujące.
Persin w swoim filmiku zakłada fikcyjne konto na Facebooku, na którym podaje się za piętnastoletniego chłopaka, który dopiero co przeprowadził się na Florydę i próbuje nawiązać nowe znajomości. Zaprasza więc do znajomych na portalu trzy nastoletnie dziewczyny, odpowiednio: dwunasto-, trzynasto- i czternastolatkę, i próbuje się z nimi spotkać. Co najistotniejsze, wszystko dzieje się za zgodą rodziców, którzy towarzyszą Coby'emu w kręceniu materiału.
Z pierwszą z nastolatek umówił się na placu zabaw oddalonym o kilka kroków od jej domu. Dziewczyna bez wahania przyszła spotkanie, a co najgorsze, zdawała się w ogóle nie przejmować faktem, że chłopak zupełnie nie przypomina chłopaka, z którym pisała przez Facebooka. Dopiero pełna wzburzenia interwencja ojca dziewczyny sprawia, że ta uświadamia sobie powagę całej sytuacji.
Źródło: "Daily Mail"
