Atakują nas pluskwy. Takiej inwazji nie było od lat. ”Mamy XXI wiek, a one nie dają nam żyć! Jak to możliwe?”

Ile mieszkań w Polsce ma takie problemy?
Ile mieszkań w Polsce ma takie problemy? Fot. Shutterstock
Lokatorzy bloku na łódzkim Widzewie są przerażeni. Blok liczy 150 mieszkań, a pluskwy atakują kolejne z nich. Ale to nie jedyny taki blok w okolicy. Kilka przecznic dalej też mają z pluskwami problem. Robale gryzą, zostawiają czerwone ślady. Ludzie boją się spać, bo robale wyłażą w nocy. – Na Boga, u nas jest czysto. Dbamy o higienę. Dlaczego nie można tego paskudztwa wytępić?! – pytają. A problem jest. I to coraz większy. W całej Polsce. I w Europie zresztą też. No właśnie. Jak to możliwe? W kosmos latamy, a robactwa nie potrafimy pokonać?


Łódź to tylko przykład, bo w ostatnich dniach właśnie o tych blokach pisały lokalne gazety. W jednym z nich dezynsekcję przeszło 60 mieszkań, w drugim 50. – W jednym z tych bloków ciągle walczymy. Pluskwy przenoszą się szybami wentylacyjnymi, rurami. Są strasznie wredne, uodparniają się na wszystkie środki. Pierwszy raz nam się pluskwy zdarzyły! Nigdy wcześniej nie słyszałem, żeby tutaj były – mówi naTemat Dawid Dubowski, administrator bloków na łódzkim Widzewie. A pracuje tu blisko 15 lat.
Mieszkanka 8 pięrta

Mieszkam tutaj od 22 lat i nigdy wcześniej nie było takiego problemu. Robaki pojawiły się na przełomie marca i kwietnia. Teraz nie dają nam już żyć! Tydzień temu wynajęłam na własną rękę firmę, która przeprowadziła u mnie (za 140 zł) dezynsekcję. Ale robaki jak były, tak są. Czytaj więcej

Grasują i gryzą w pociągach
Te łódzkie bloki to jednak tylko kropla w morzu tego, co właśnie dzieje się w całym kraju. Aż ciarki przechodzą po ciele. – Codziennie dostaję telefony ze zgłoszeniami z hoteli, ośrodków wczasowych. Z całej Polski. Dzwonią wspólnoty mieszkaniowe, także PKP – mówi Krzysztof Wieczorek, właściciel największej w kraju firmy tępiącej szkodniki o nazwie ”Robak”.


O tym, że w pociągach pluskwy się zdarzają, też już w Polsce było głośno. Pisaliśmy już o tym w naTemat. Zwłaszcza wtedy, gdy pogryzły śpiących pasażerów. Ostatnio na początku września w pociągu z Bydgoszczy do Warszawy.

Bo pluskwy najczęściej gnieżdżą się w łóżkach, również między pociągowymi kanapami. To 80 procent wszystkich przypadków. Pozostałe to jakieś zagłębienia, zakamarki, pod boazerią, pod tapetą.

Zaczęło się od Euro?
A jeszcze kilka lat temu tak nie było. Obecna inwazja podobno zaczęła się jakieś 4-5 lat temu. Krzysztof Wieczorek sam mówi, że kiedyś miał 2, 3 zgłoszenia na dwa miesiące. Teraz w miesiącu ma ich od 8 do 20! – To po prostu ma-sa-kra! – mówi wprost o tym, jak pluskwy właśnie panoszą się w naszym kraju. Dzwonię do innych firm. Krzysztof Karkoszka z firmy dezynsekcyjnej Overland ze Śląska mówi dokładnie to samo: – Pluskwa to numer jeden w Polsce. Problem ogólnopolski, a nawet europejski. Wzmógł się po Euro, kiedy do naszego kraju przyjechało tak dużo ludzi z całej Europy. Takie jest moje zdanie i moich kolegów.


A prusaki, karaluchy, inne obrzydlistwo? – Udaje się je wytępić, bo nie uodparniają się tak szybko na środki do ich zwalczania, jak pluskwy. Problem z prusakami czy karaluchami znacznie się zmniejszył – tłumaczy.

Żadna patologia, w willach też są
Z czym kojarzą się takie robale? Najczęściej w brudem, niskim standardem życia. W Łodzi, owszem, gniazda zlokalizowano w mieszkaniach osób, które zbierały śmieci, nadużywały alkoholu. Ale coraz częściej jest zupełnie na odwrót!

– Pluskwa nie rozróżnia, czy to wysoka półka, czy patologia. Bardzo często wykonujemy dezynsekcję mieszkania, gdzie nie ma żadnej patologii. To mieszkania o wysokim standardzie – przyznaje Krzysztof Karkoszka. Jak się okazuje, pluskwy potrafią zagnieździć się w luksusowych willach, apartamentach, wielkich koncernach. I z brudem nie mają absolutnie nic wspólnego. – Człowiek jest dla nich transportem. Przenosi je w teczce, na butach, na szaliku. Na przykład z hotelu, i to bez względu na standard. Wszystko jedno, czy z Wielkiej Brytanii, czy z Niemiec – mówi.

Pluskwy jadą z Wielkiej Brytanii
Jak mówią obaj panowie – zupełnie niezależnie od siebie – wiele regionów w Wielkiej Brytanii jest ”całkowicie zapluskwionych” i z tymi robalami ma przeogromny problem. Z uwagi na duże koszty dezynsekcji spora grupa osób nie podejmuje walki z tym problemem. – A teraz wyobraźmy sobie, że polski lekarz z zasobnym portfelem jedzie do Wielkiej Brytanii na sympozjum. Nocuje w hotelu, w bagażu przywozi pluskwę do Polski. Kiedy wróci do swojego domu ma spory problem z którym na pewno sam sobie nie poradzi. Problem pluskwy dla wielu wciąż pozostaje tematem tabu – mówi Krzysztof Karkoszka.
– Albo student z Katowic pojechał na wyspy zarobić. Wrócił, zaprosił znajomych na wyjazd do Łeby. Zarezerwował hotel. I zostawił w nim pluskwy, które potem przenoszą się dalej – dodaje Krzysztof Wieczorek.

Swędzi, może alergia?
Ludzie często nie rozumieją, o co chodzi. Podobnie lekarze, którzy widząc zaczerwienienia na twarzy czy rękach, mówią, że to alergia. – Ludzie dziwią się, że rano widzą krew na kołdrze, na poduszkach. Myślą, że swędzące miejsca to ukąszenia po komarach. Dopiero po pewnym czasie idą do lekarza i dostają maści na alergię. W tym czasie przenoszą pluskwy dalej – mówi Krzysztof Wieczorek.

Wydaje się to aż nieprawdopodobne. W XXI wieku, taki problem. Widać go w całej Europie. I nie tylko. W USA też się o tym mówi, i walczy. Niedawno w powodu pluskiew w Nowym Jorku zamknięto synagogę. – To rzeczywiście dziwne. Mamy tyle środków czystości. Do mycia, szorowania, i takie rzeczy się zdarzają – sam zastanawia się Wieczorek. Oto co rok temu mówił francuski entomolog dr Pascal Delaunay: – Populacja pluskiew we francuskich miastach od końca lat 90. ubiegłego wieku stale rośnie. Liczba tych owadów jest dziś prawdopodobnie wyższa niż kiedykolwiek wcześniej.

Dbać o czystość, takie to proste
Co zatem robić? Jak się bronić? Czy w ogóle jest na to sposób? Przecież ludzkość wymyśla takie nowoczesne technologie? – To trudne, bo prędzej czy później jeżeli ma je sąsiad, możemy mieć je i my bo przejdą np pęknięciami które powstają wzdłuż rur biegnącymi w pionach pomiędzy mieszkaniami. Musimy dbać o czystość w swoim otoczeniu, jak również u innych. Jeżeli problemu nie jesteśmy w stanie rozwiązać sami to zawsze profesjonalne firmy DDD służą swoją pomocą – przyznaje Krzysztof Karkoszka.

Sanepid w Łodzi uspokaja jednak, że to sama natura. Pluskwy to przecież organizmy żywe. Owady. Są uciążliwe i nieprzyjemne, owszem, ale – na razie – z żadnych badań nie wynika, by miały zagrażać ludzkiemu zdrowiu. – Jak się pojawią, trzeba je radykalnie zwalczyć. Utrzymywanie należytej higieny i częste sprzątanie mieszkań to podstawa. Ale trzeba pamiętać, że możemy przenosić je bezwiednie – mówi rzecznik Sanepidu.
A wszy?
Tak samo z wszami, choć to zupełnie inna grupa stworzeń. Ale również potrafiących bardzo uprzykrzyć życie, wstydliwych, kojarzących się z brudem. I jak wytłumaczyć, że kilka razy do roku szkoły ostrzegają o panoszącej się wszawicy? Że całe klasy bywają zainfekowane i z pasożytami walczy się całymi tygodniami? – U nas jest czysto – powtarzają wszyscy.

Może to duch naszych czasów? W sieci można znaleźć ostrzeżenia, by uważać z robieniem selfie. Głowa przy głowie, wiadomo. Tak samo z pluskwami. Przecież kiedyś ich tylu nie było. – Podróżujemy więcej. Pociągi jeżdżą po całej Europie. Nic dziwnego, że i w naszych zdarzają się pluskwy – mówi Wieczorek. Taki XXI wiek mamy.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl