
Wicepremier "rządu" na Krymie, Dmitrij Połonski przyjechał do Warszawy na spotkanie Biura ds. Praw Człowieka przy OBWE jako reprezentant Regionalnej Organizacji Publicznej „Rosyjska Społeczność Krymu”. To jednak polityk, który w 2014 roku przejął władze na Półwyspie Krymskim w imieniu rosyjskiego okupanta. Ukraińcy są więc oburzeni jego pojawieniem się w Warszawie i pytają, kto go tu wpuści. MSZ umywa ręce.
REKLAMA
Połonski podkreślił, że zależy mu na tym, by mówić o pokoju i zgodzie między narodami Krymu. Jak informuje Dziennik, ambasada Ukrainy zareagowała na jego wizytę krytyką. – To ewidentna prowokacja Federacji Rosyjskiej i manipulowanie normami i zasadami OBWE – powiedziała jej sekretarz, Natalia Żytariuk.
– Autonomiczna Republika Krymu pozostaje nieodłączną częścią suwerennego terytorium Ukrainy, tymczasowo okupowaną przez Federację Rosyjską na skutek przemocy i zbrojnej agresji.
Połonski nie został zaproszony jako krymski działacz z powodów biurokratycznych – do Polski mógł wjechać z któregoś kraju strefy Schengen. Miałby pomóc mu ukraiński paszport z tzw. wizą schengeńską. W innym wypadku nie miałby prawa pojawić się na terenie Unii Europejskiej.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych skomentowało sytuację słowami, że „nie wydawało polskiej wizy takiej osobie”. Straż Graniczna natomiast nie chciała udzielić komentarza.
Źródło: wiadomości.dziennik.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
