
Świetny start, nagły spadek skuteczności i dramatyczna końcówka. Tak w skrócie można opisać mecz Polski z Białorusią, po którym polskie siatkarki awansowały do ćwierćfinału Mistrzostw Europy.
REKLAMA
W siatkówce jest takie powiedzenie: jak przy stanie 2:0 nie wygrywa się 3:0, to przegrywa się 2:3. Polskie siatkarki były bliskie potwierdzenia tej tezy, ale ostatecznie udało się wygrać!
To, co po pierwszych dwóch setach wydawało się oczywiste mogło głupio uciec. Bo czy można spodziewać się, że po pogromie 25:17 w pierwszym i 25:13 w drugim secie coś przeszkodzi w zwycięstwie? Polki chyba poczuły się nieco zbyt pewnie, co skutecznie wykorzystała kadra Białorusi, wygrywając dwa kolejne sety do 22 i 20.
Niżej notowana Białoruś doprowadziła do tie-breaka, który był już zdecydowanie bardziej wyrównany. I tu było naprawdę dramatycznie, ponieważ Polki musiały gonić ze stanu 7:10! I to przy kontuzji Anny Werblińskiej. O dziwo, wtedy podkręciły tempo i przy sporym udziale Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty pozwoliły rywalkom zdobyć tylko dwa punkty. Tie-break zakończył się wynikiem 15:12 dla Polski.
Jesteśmy w ćwierćfinale, tam czeka na nas Holandia. Mecz już jutro.
