Bieda-imigranci? Polscy Syryjczycy są znani, wpływowi, często to milionerzy

Riad Haidar z rodzin wśród bliskich do których zalicza się piosenkarka Doda
Riad Haidar z rodzin wśród bliskich do których zalicza się piosenkarka Doda Instagram
Sądzisz, że imigranci pragną tylko łatwego życia na zasiłku? Oto kilka historii na przekór schematowi. Al Suleiman to jeden z dyrektorów sieci marketów w Carrefour w Polsce. Mohammed Mahled to gruba ryba rynku warszawskiego nieruchomości, Anas Adi – milioner z branży gastronomicznej, zarabia na sushi, lodach i egzotycznym jedzeniu.


– Uchodźcy mogliby bez problemu zaaklimatyzować się w Polsce. Wielu Polaków może tego nie akceptować, jednak po poznaniu z bliska Syryjczyków, zmieniliby zdanie. To ludzie, którzy uciekają od wojny. Są przy tym normalni, mają rodziny i swoje aspiracje – przekonuje Samer Masri, prezes fundacji Wolna Syria. I ma wiele racji. Jeśli w Polsce znajdą syryjscy uchodźcy, na pewno wielu z nich stworzy wartościowe firmy i przedsięwzięcia. Podobnie jak Wietnamczycy, których w Polsce mieszka od 40 do 100 tys. Jeszcze niedawno śmialiśmy się z ich budek z sajgonkami, a tymczasem Ngoc Tu Tao, który sprowadził do polski "chińskie zupki" awansował na listę najbogatszych Polaków.
Polski król sushi
47-letni Anas Salahadin Adi to założyciel restauracji Hana Sushi. Choć on sam niechętnie wypowiada się w mediach, znajomi Adiego mówią, że jest jednym z najbardziej znanych milionerów w branży gastronomicznej. Hana Sushi to druga pod względem wielkości sieć restauracji kuchni japońskiej w Polsce. Liczy 12 lokali ulokowanych głównie w centrach handlowych dużych miast. – Chcemy, by choć w małym stopniu mogli państwo, bez konieczności wizyty w Tokio, poczuć japońską atmosferę i skosztować smaku Japonii na naszym polskim gruncie – mówił na otwarciu flagowego lokalu w Warszawie.


To nie jedyne z jego przedsięwzięć. Trzy lata temu sprowadził do Polski francuską markę lodów Ci Gusta, jest udziałowcem jeszcze 6 innych firm branży gastronomicznej. Do biznesu wciągnął kilkudziesięciu innych Syryjczyków tworzą zgraną wspólnotę interesów, której członkowie wspierają się. Jednym z nich jest Yassin Najjar, właściciel kawiarni w Warszawie, sprzedaje słynne lody o egzotycznych smakach np. marchewkowe czy miętowe.


– Adi Anas przyjechał do polski kilkanaście lat temu. Zaczynał od małego biznesu gastronomicznego, gdy tylko okrzepł, sprzedał go i kupił większą knajpkę. Kupując, zarabiając i sprzedając, rozwijał swój warszawski biznes do obecnych rozmiarów. Aby otworzyć restauracje Hana Sushi w ramach franczyzy, trzeba wyłożyć nawet 300 tys. złotych – mówi jeden z partnerów Syryjczyka.
Wspólnota interesów
To nie jedyny przykład sukcesu. Syryjczycy przedstawiają także Mohammed Mahleda – to gruba rynku rynku nieruchomości w Warszawie. Wiadomo że jest właścicielem wielu nieruchomości handlowych, które wynajmuje drobnym kupcom. Z kolei Chaban Nukari odkrył ziemię obiecaną w Łodzi. Jego Kristina-Tex słynie z dobrej jakości przędz dziewiarskich, także moherów, boucle – biznes założył w 1991 roku. Dziś jego produkty zamawiają duzi producenci dzianin i znani polscy projektanci. Istnieje więc spora szansa, że jeśli kupisz wyprodukowany w Polsce drogi sweterek, to włóczka do jego utkaniach pochodziła z firmy pana Nukari.


Niezwykle wpływowy i ustosunkowany jest Suleiman as Suleiman, jeden z dyrektorów sieci handlowej Carrefour. Pracuje w Polsce od 17 lat, wcześniej był szefem ochrony, a teraz jest prawą ręką Guillauma de Colongues, prezesa Carfrefour w Polsce. Gdzie tylko pojawia się nowy sklep, tam jest też Suleiman, który znany jest organizowania akcji wspierających lokalne społeczności. – Mamy wieloletnią tradycję pomagania świetlicom we wszystkich miastach, gdzie mieszczą się nasze sklepy – mówił kilka lat temu, gdy przekazał 3 tony jedzenia potrzebującym w Sosnowcu. Wspierał organizatorów wigilii dla bezdomnych, jest częstym bohaterem lokalnej prasy.

Takich niedocenianych lokalnych autorytetów jest więcej. Riad Haidar jest najlepszym pediatrą w okolicach Białegostoku, ordynatorem oddziału neonatologii. Emil Haidar to milioner z branży paliwowej i narzeczony piosenkarki Dody. Jego firma Petrodom handluje paliwem na duża skalę, ma trzy własne stacje benzynowej, sieć warsztatów i hotel.

Francuski przykład
O tym, co może wydarzyć się w Polsce, o ile pozbędziemy się uprzedzeń, opowiada historia francuskiego biznesmena Mohameda Altrada. Urodził się na pustyni, w jednym z beduińskich plemion, w ogromnej nędzy. Jego 12-letnia matka zmarła podczas porodu, a babcia zabroniła mu chodzić do szkoły. Mimo to, Altrad poszedł się uczyć – śledził to, co się dzieje w klasie przez dziurę w ścianie. Zauważył go nauczyciel i pozwolił brać udział w lekcjach. Altrad szybko został najlepszym uczniem, otrzymał stypendium i pojechał do Francji, gdzie zrobił doktorat z informatyki.

Najpierw założył firmę, która produkowała przenośne komputery, ale wkrótce ją sprzedał. W 1985 roku, nie znając tego rynku budowlanego kupił bankrutującą firmę, która produkowała rusztowania. To był początek Grupy Altrad, światowego lidera w produkcji betoniarek oraz europejskiego w produkcji rusztowań i taczek. W 2014 roku przychody ze sprzedaży wyniosły 960 milionów dol. Firma zatrudnia około 7 tysięcy osób na całym świecie. Imigrant, za którego ktoś nie dałby złamanego centa, dziś wykładami o sukcesie w biznesie zapełnia kilkuset osobowe sale.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl