6-godzinny dzień pracy się sprawdza. Szczęśliwców w Szwecji nie brakuje. Ale wciąż jeszcze są w mniejszości

Sztokholm. Mniej pracy,  więcej czasu na przyjemności
Sztokholm. Mniej pracy, więcej czasu na przyjemności Fot. Shutterstock
8-14, 9-15, 10-16... Kto nie chciałby pracować w takim systemie? Przepisowe sześć godzin i do domu. Marzenie. Ponad rok temu Szwedzi postanowili zrobić eksperyment, o którym pisały media na całym świecie. I przetestować, czy 6-godzinny dzień pracy w ogóle ma sens. I okazuje się, że tak. Całkiem nieźle się sprawdza! Z tej okazji te same media piszą dziś peany pod adresem Szwecji. Tak wielkie, że sami Szwedzi zaczynają studzić emocje. "Spokojnie, to tylko kilka firm. Nikt jeszcze masowo nie wprowadza 6-godzinnego dnia pracy" - piszą... Tych firm jednak parę jest i same system zachwalają.


Linus Feldt zdecydował się wprowadzić 6-godzinny dzień pracy w swojej firmie Filimundus, ot, jako eksperyment. – Chcemy spędzać więcej czasu z naszymi rodzinami, chcemy uczyć się nowych rzeczy, chcemy więcej ćwiczyć. Chciałem sprawdzić, czy jest sposób, by to wszystko połączyć – mówił dziennikarzom. Dziś nie zamierza niczego cofać. Z eksperymentu jest bardzo zadowolony.


Oto, jak zachwala nowe rozwiązanie: – Produkcja jest na takim samym poziomie. Ale w firmie jest mniej konfliktów, ponieważ pracownicy są bardziej szczęśliwi, bardziej wypoczęci. A jak wychodzą z pracy, wciąż są pełni energii. Rano wracają do niej szczęśliwi.

Nie korzystać z mediów społecznościowych
Zmiana nie wywołała zatem wielkiej rewolucji jeśli chodzi o samo funkcjonowanie firmy. Ale Feldt ma wrażenie, że łatwiej jest pracownikom skoncentrować się na pracy. Tym bardziej, że obcinając im dwie godziny pracy ograniczył też niektóre cotygodniowe spotkania, które wcześniej wydawały się ważne, ale zabierały dużo czasu. Pracownicy zostali też poproszeni o to, by w czasie pracy nie korzystać z mediów społecznościowych. I jakoś nikt nie protestował.
Linus Feldt

Czas jest dziś większą wartością niż pieniądze. Jestem absolutnie przekonany, że coraz więcej ludzi wybrałoby dziś więcej wolnego czasu niż wyższą pensję. Przejście z 8-godzinnego dnia pracy do 6-godzinnego pokazujemy, że inwestujemy w nasz personel. Jeśli nasz personel jest szczęśliwy, firma jest szczęśliwa. Czytaj więcej

Prawda, czy nie
Rewelacja. Wydaje się takie proste, że aż nierealne. A firm z takim podejściem – choć trudno mówić o jakimkolwiek trendzie – jest w Szwecji podobno coraz więcej. Tak piszą zagraniczne media. W ostatnich dniach był prawdziwy wysyp takich artykułów.

Tymczasem sami Szwedzi są mocno zaskoczeni. "Zagraniczne media oszalały na punkcie 6-godzinnego dnia pracy. To niewiele ma wspólnego z rzeczywistością!" - próbuje prostować dziennikarka szwedzkiego portalu Local.se. Argumentuje, że owszem, niektóre firmy taki system wprowadziły, ale w marginalnym stopniu. A większość Szwedów, jak w innych krajach, ciężko haruje po godzinach.
Jedną z takich firm jest np. firma Brath, która na 6-godzinny system pracy przeszła już trzy lata temu. I żyje. Jej szef jest przekonany, że dzięki takiej decyzji, łatwiej mu jest zatrzymać w firmie pracowników, którzy – w innych okolicznościach – mogliby chcieć szukać pracy gdzie indziej. Oto, co pisze na swoim blogu:

Jeśli już ktoś przyzwyczaił się do tego, że ma czas dla rodziny, że może odbierać dzieci z przedszkola, że ma czas na trening czy choćby ugotowanie obiadu, nie chce tego stracić. Uważamy, że to dobry powód, by z nami zostać. Pokazujemy, że dbamy o pracowników. Czytaj więcej

Tak naprawdę o 6-godzinnym dniu pracy zrobiło się w Szwecji głośno rok temu, gdy taki eksperyment został wprowadzony w domu opieki w Goteborgu, o czym pisaliśmy w naTemat. Podobno zakończył się sukcesem, choć by sprostać potrzebom pacjentów trzeba było zatrudnić 14 dodatkowych osób. Najważniejsze jednak, że pracownicy nie są już tak wyczerpani.


Po pracy mogłam iść na plażę
Ale, jak się okazuje, Szwecja ma już dłuższą tradycję w takich eksperymentach. 13 lat temu 6-godzinny dzień pracy wprowadziła w swoich salonach w Goteborgu Toyota. Pracownicy pracują na dwie zmiany. Jedna 6-12, druga 12-18. ”Klienci byli niezadowoleni, że musieli długo czekać w kolejkach, a personel był zestresowany i popełniał błędy. Teraz pracownicy czują się lepiej. Zyski wzrosły o 25 procent” – cytował dyrektora Toyoty brytyjski ”The Guardian”.

Jeden z pracowników mówił, że pracuje tu od 8 lat i właśnie dlatego został, a przyjaciele tylko mu zazdroszczą. – Cudownie jest kończyć pracę o 12. Zanim urodziłam dziecko, mogłam po pracy pójść na plażę. Teraz mam czas dla dziecka – mówiła Sandra Andersson, która dla Toyoty pracuje od 2008 roku.
Inne kraje są pod wrażeniem. Pomijając kwestie imigrantów, chyba dawno wieści ze Szwecji nie były tak mocno komentowane w zagranicznych mediach. Amerykanie piszą, że ich kraj mógłby wziąć przykład. Australia też się porównuje i z podziwem wylicza korzyści. Irlandia z goryczą konkluduje, że u niej pracuje się średnio 8,5 godziny....Wszyscy i tak są pod wrażeniem.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat