23-latka przez miesiąc była prezeską polskiej korporacji. Szefowie chcieli sprawdzić, o co chodzi młodym ludziom

Ewelina Morawska, ma pomóc pracodawcy w porozumieniu się z  młodymi ludźmi.
Ewelina Morawska, ma pomóc pracodawcy w porozumieniu się z młodymi ludźmi. YouTube.com
To mógł być tylko zabawny eksperyment albo sposób na wypromowanie jednej z wielu firm rekrutacyjnych w Polsce. A jednak skończyło się na poważnie. Szefowie Adecco na serio martwili się tym, kogo wkrótce będą polecać do pracy innym firmom. Skoro pokolenie Ygreków uchodzi za samolubnych leni, którzy nie umieją nic poza Facebookiem, nagrywaniem snapów podczas jazdy rowerem i narzekaniem na ciężką pracę w korporacji.


Z kolei 20-latkowie naczytają się głupot o korporacyjnym Mordorze i gardzą pracą w dużej firmie. Ewentualnie po studiach żądają 5,5 tys. na rękę, bez nadgodzin. Z podziwem komentują zaś, gdy ktoś „zrezygnuje z pracy w korpo”, nawet jeśli zakłada potem warzywniak albo lokalną firmę projektującą poduszki dla dzieci.


Te dwa światy się zupełnie się rozjeżdżają, dlatego firma Adecco, wpadła na szalony pomysł. Postanowili na miesiąc zatrudnić na stanowisku prezesa młodą osobę zupełnie bez doświadczenia. Kogoś, kto świeżym okiem spojrzy na rynek pracy w Polsce, doradzi jak znaleźć nowe talenty dla biznesu. Dodajmy, że firma to prawdziwa globalna korporacja, która na świecie dla 100 tys. klientów rekrutuje 750 tys. pracowników. Warunkiem przyjęcia na stanowisko prezesa oddziału w Polsce była tylko dobra znajomość angielskiego, doświadczenie w zrządzaniu mógł mieć nawet zerowe. Z 300 kandydatów wybrali 23-letnią Ewelinę Morawską z Warki, studentkę stosunków międzynarodowych, zaangażowaną w prace w studenckiej organizacji AIESEC.


Prezes na miesiąc
– Pierwszego dnia podpisałam kontrakt, odbyłam 5 minutową rundę po biurze starając się zapamiętać imiona spotkanych osób. I od razu poszłam na naradę najważniejszych menedżerów, gdzie przedstawiono mnie jako prezesa – opowiada w rozmowie z naTemat Morawska. – Każdy z nich zrelacjonował stan realizacji swoich zadań, a ja miałam przygotować podsumowanie i zaplanować dalszą pracę – mówi dalej.


Prawdziwy był gabinet, pensja 20 tys. miesięcznie, ale odpowiedzialność za losy firmy też prawdziwa. Ewelina Morawska poczuła ją, kiedy wyszła na konferencję zorganizowaną dla 300 osób z Procter&Gamble. Musiała dobrze wypaść prezentując rozwiązania Adecco i przekonać uczestników, że to firma z którą warto nawiązać relacje biznesowe. – Dopiero wtedy poczułam, ile jeszcze musiałabym się nauczyć, jakie zebrać doświadczenia, aby być dobrym prezesem – zwierza się.
To była raczej zabawa czy pozwolili ci o czymś zdecydować na serio? – pytamy.

– To było wiele decyzji mających realny wpływ na firmę. Na podstawie przedstawionych danych liczbowych i finansowych zdecydowałam na przykład o zaangażowaniu firmy w inwestycje w Rumunii. Miałam też wpływ na decyzje o urządzeniu nowego biura siedziby firmy w Polsce. Dałam rekomendację w sprawie zatrudnienia nowych osób do firmy – wylicza prezeska.

Co wynikło po miesiącu pracy? – Zobaczyłam, że firmy zamykają się na osoby z zewnątrz. Tworzą własny świat z językiem i zachowaniami, których nie rozumieją inni. Ja też miałam na początku ubaw jak ktoś z menedżerów mówił o farmerach. Okazało się, że to nie rolnicy ale osoby, które pracują oferta w terenie czyli „na fieldzie” – polu. Dodaje, że przez ten slang musiała prowadzić podwójne notatki ze spotkań. Na pierwszej kartce notowała to co usłyszała, na drugiej zaznaczała terminy, których nie rozumiała. Wyjaśniała je później z dyrektorem generalnym Adecco, Anną Wicha. – Tak naprawdę to poważny problem. Aby wejść do wielkiej firmy trzeba pokonać wielką barierę kompetencyjną, kulturową i jak się okazuje także językową. Lecz z drugiej strony odnalezienie się w takiej organizacji może moim zdaniem dostarczyć bardzo dużo satysfakcji.
Anna Wicha, dyrektor generalny Adecco Poland

Kolejny już rok z rzędu stoimy przed wyzwaniem, aby zmierzyć się ze zjawiskiem bardzo wysokiego bezrobocia wśród osób młodych. Wynik 21,1 proc sytuuje Polskę w środku europejskiej stawki. Jak wynika z naszych badań młodzi ludzie opuszczający szkoły średnie w dalszym ciągu mają problemy z liczeniem, czytaniem ze zrozumieniem oraz współpracą w grupie. Z tego powodu mają mniejsze szanse na zatrudnienie, a co za tym idzie zdobycie doświadczenia, koniecznego przy szukaniu lepiej płatnej pracy.

Bajka o złych korporacjach
Morawska podkreśla, że jej marzeniem nigdy nie była praca w korporacji. Tak jak większość młodych ludzie chce robić coś ważnego, a nie być tylko trybikiem w machinie biurowej. Specjalnie dla Adecco przygotowała program zmieniający sposób komunikacji z młodymi ludźmi, jest w nim więcej mediów społecznościowych, aplikacja, która wysyła oferty dopasowane do kompetencji kandydata. Tak się spodobał, że po "okresie prezesowania" zatrudnili ją Adecco na stałe.

Z drugiej strony okazało się, że praca dla młodych jest i to za rozsądne pieniądze i z perspektywą na karierę. Wydawałoby się, że centra biurowe to miejsce, w którym pracują największe "lemingi” i „najgorsze korposzczury”. Przeczą temu badania TNS Polska we współpracy z marką Tiger. Aż 69 proc. badanych pracowników uważa, że w swojej pracy zajmuje się fajnymi i kreatywnymi projektami. Najbardziej szokujący jest jednak fakt, że 51 proc. pracowników mówi o tym, że to zajęcie ich marzeń.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl