Bohatera afery podsłuchowej śledzili dzięki... kamerom drogowym. "Wyborcza" ujawnia nowe sposoby inwigilacji w Polsce

Systemy drogowe są wykorzystywane przez służby specjalne do inwigilacji? Zdjęcie stanowi jedynie ilustrację do tekstu.
Systemy drogowe są wykorzystywane przez służby specjalne do inwigilacji? Zdjęcie stanowi jedynie ilustrację do tekstu. Fot. GITD
Dla przeciętnego Kowalskiego to jest być może najciekawszy wątek tzw. afery podsłuchowej. Jak ujawnia "Gazeta Wyborcza", materiały zgromadzone w śledztwie dotyczącym przygotowania afery wskazują na to, iż polskie służby specjalne mają dostęp nawet do... systemów drogowych rozpoznających rejestracje pojazdów.


Skąd ta doniesienia? Jak ustalili Wojciech Czuchnowski i Ewa Siedlecka z "Gazety Wyborczej", operacyjne zastosowanie danych z systemu rozpoznawania rejestracji ARTR, który śledzi ruch na niektórych stołecznych ulicach, posłużyło Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przy inwigilacji podejrzewanego o organizację procederu podsłuchowego biznesmena Marka Falenty.

Teoretycznie ARTR ma służyć do kontroli pojazdów, automatycznej obsługi wjazdów i wyjazdów z obszarów zamkniętych, naliczeniu opłat, oraz wychwytywaniu pojazdów skradzionych. Czy służy w Polsce także do inwigilacji? Z informacji przedstawionych przez "Gazetę Wyborczą wynika, iż posłużył do namierzenia Marka Falenty jadącego na spotkanie z prawicowym dziennikarzem Cezarym Gmyzem.

"Ze względu na ograniczenia natury prawnej Agencja nie podaje do publicznej wiadomości informacji o szczegółach swoich działań bądź zainteresowań, bez względu na to, czy są one podejmowane, czy nie" - tyle do powiedzenia w sprawie zastosowania ARTR miała jednak sama ABW w odpowiedzi skierowanej do dziennikarzy.


Jak zwracaliśmy uwagę w naTemat, najnowsze badania opinii publicznej i narastające protesty w wielu krajach świata udowadniają, że dziś - bardziej niż terroryzm i inne zagrożenia - potrafią niepokoić obywateli sposoby, w jakie służby starają się ich chronić. – Inwigilacja zawiodła. Sama technologia nie jest w stanie obronić nikogo – komentował dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas.

[i]Źródło: Wyborcza.pl[/i]
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...