Debata przedwyborcza odbyła się na ringu bokserskim. Kto wygrał – Liroy czy Grzegorz Schetyna?
Debata przedwyborcza odbyła się na ringu bokserskim. Kto wygrał – Liroy czy Grzegorz Schetyna? Fot. Screen Nasze Kielce Youtube

Kampania trwa w najlepsze. W każdym z regionów politycy starają się pozyskać głosy wyborców. Tak też dzieje się w Kielcach. W miejscowej galerii handlowej odbyła się debata. Na prawdziwie bokserskim ringu stanęli przedstawiciele największych partii, w tym Grzegorz Schetyna – minister spraw zagranicznych oraz Piotr "Liroy" Marzec – do niedawna wyłącznie raper, obecnie również „jedynka” na liście komitetu Kukiz’15.

REKLAMA
Jest moc
Pierwsze pytanie dotyczyło imigrantów. Jak powiedział Liroy – Temat jest dość złożony. U nas w Kielcach, jak patrzę na miasto, a znam je dobrze, bo znam je od urodzenia, raczej tutaj będzie problem z jakąkolwiek imigracją tych ludzi do nas (…) ludzie, którzy tutaj przyjadą, bo i tak przyjadą. To jest demagogia, że nie przyjadą, bo przyjadą. Albo muszą się asymilować szybko, albo stąd wyjeżdżać, bo sobie tutaj na pewno nie poradzą z nami – słowa te zostały docenione głośnym „brawo”, płynącym wprost od ludzi pod sceną. Jak na rasowym… koncercie?
Publiczność zgromadzona przed ringiem reagowała na wystąpienie Liroya niezwykle żywo. Powód? Muzyk jest obyty ze sceną, wie jak rozruszać tłum i co powiedzieć, aby „zwykły” człowiek go pokochał. Tego być może brakuje w politykach z pierwszych stron gazet – Jeżeli nie będzie odpowiedniej odpowiedzialności za władzę, my nic nie zmienimy. Nigdy. Nigdy nie zmienimy nic. Możemy gadać o podatkach, o nowej gospodarce, o wszystkim. Ale jeżeli oni nie będą ponosić odpowiedzialności za swoje obietnice, za to co dzisiaj tutaj mówią (…) nigdy nic nie zmienimy (…) I uwierzcie w to – to jest ten pieprzony system.
Czyżby muzyk chciał go rozwalić od środka? Jak pisaliśmy w naTemat, przed kilkoma tygodniami powiedział – Podjąłem decyzję, że to jest ten moment, w którym mogę przyjąć na siebie odpowiedzialność i wystąpić do ludzi.
Inne światy
Reakcje na obecnego ministra spraw zagranicznych były zupełnie inne. Po wypowiedzi, owszem były brawa, ale zdecydowanie mniejsze. Słychać też było gwizdy i „buczenie”. Jego słowa nie porwały, aż tak tłumów. Powinien się bać konkurencji?
Mówią innym językiem, wyglądają zupełnie inaczej – Schetyna w garniturze, Liroy w czapce z daszkiem, reprezentują inne światy. Czy strategia na „człowieka z ludu” się sprawdzi? Póki co galerie handlowe zdobyte. Zobaczymy, czy z urnami wyborczymi pójdzie równie łatwo.

Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl