Niezrzeszony poseł Jarosław Gromadzki nie chciał zejść z mównicy, na której mówił o fałszerstwach wyborczych. Odtworzył też posłom wystąpienie  Zbigniewa Stonogi
Niezrzeszony poseł Jarosław Gromadzki nie chciał zejść z mównicy, na której mówił o fałszerstwach wyborczych. Odtworzył też posłom wystąpienie Zbigniewa Stonogi Fot. Sejm.gov.pl

Czwartkowe posiedzenie Sejmu zostało zdominowane przez niezrzeszonego posła Jarosława Gromadzkiego. Związany ze Zbigniewem Stonogą polityk wszedł na mównicę i zaczął krzyczeć o fałszerstwach wyborczych. Poseł nie chciał dobrowolnie zejść, więc zwołano przerwę. Gromadzki został wykluczony z dalszych obrad, salę opuścił w asyście strażników.

REKLAMA
Gromadzkiemu chodziło o problemy z rejestracją list komitetu Zbigniewa Stonogi. Te zarejestrowano dotąd tylko w 19 okręgach. Przemawiając do posłów, Gromadzki wskazywał na "fałszerstwa wyborcze", które miały zostać utrwalone na nagraniach.
– Złodzieje z Wiejskiej, co wam uczynił komitet wyborczy Zbigniewa Stonogi, że nie chcecie zarejestrować jego list, łamiąc przy tym prawo i konstytucję? – pytał Gromadzki.
Poseł chciał, by marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska zarządziła przerwę i zwołała posiedzenie Konwentu Seniorów, by doprowadzić do ponownego liczenia "wszystkich głosów poparcia wszystkich opcji politycznych". Aby wyjaśnić, o co dokładnie chodzi, Gromadzki odtworzył wcześniej na tablecie fragment wystąpienia Zbigniewa Stonogi. Niestety, niewiele było słychać.
Kidawa-Błońska zapytała Gromadzkiego, czy posiada dowody świadczące o popełnieniu fałszerstw wyborczych. Marszałek dodała, że jeśli takie dowody są, to należy przedstawić je prokuraturze.
– Wszyscy wiedzą, jak działają sądy i prokuratury – odparł poseł, podkreślając, że w związku z nieprawidłowościami, jakie mają miejsce przy rejestracji list, Sejm kolejnej kadencji nie będzie posiadał "mandatu ludu".
Po negatywnym rozpatrzeniu wniosku Gromadzkiego marszałek Sejmu prosiła go o opuszczenie mównicy. Ten nie chciał jednak zejść. Dlatego Kidawa-Błońska zarządziła przerwę i wykluczyła posła z dalszych obrad. Z sali plenarnej wyproszono dziennikarzy, wyłączono też kamery. Gromadzki wyszedł w asyście straży marszałkowskiej. Później powiedział, że został "zgwałcony moralnie i złamany".
Gromadzki dostał się do Sejmu z listy Ruchu Palikota prawie rok temu, gdy zwolniło się miejsce zajmowane dotąd przez Roberta Biedronia. Po zostaniu posłem przeszedł do klubu SLD. Kilka miesięcy temu Gromadzki poparł Zbigniewa Stonogę.