Były wiceambasador w Rosji o katastrofie smoleńskiej: „Poziom chaosu i niepanowania nad sytuacją był przygnębiający"

Były wiceambasador  w Rosji o katastrofie smoleńskiej: „Poziom chaosu i niepanowania nad sytuacją był przygnębiający"
Były wiceambasador w Rosji o katastrofie smoleńskiej: „Poziom chaosu i niepanowania nad sytuacją był przygnębiający" Screen ze strony Rzeczpospolitej
Piotr Marciniak, były zastępca ambasadora polskiego w Rosji wspomina w rozmowie z „Rzeczpospolitą” dzień i późniejsze wydarzenia jakie miały miejsce przy okazji katastrofy smoleńskiej. To co mówi nie napawa radością w odniesieniu do sprawności funkcjonowania polskich służb i rządu – Nie było żadnej struktury, sztabu, niczego.


Marciniak wspomina, że w momencie gdy katastrofa się wydarzyła zapanował zupełny chaos. Zastępca ambasadora spodziewał się, że zaraz po tragedii na lotnisku zostanie utworzony właściwy sztab kryzysowy, a na miejscu zjawią się wszystkie konieczne służby, lekarze i śledczy oraz właściwa osoba do negocjacji z Rosjanami o dalszych śledztwa i o losach ciał.

– Zamiast sztabu kryzysowego Warszawa przysłała delegację w postaci ministra zdrowia i szefa Kancelarii Premiera w randze sekretarza stanu, którzy nie mieli zielonego pojęcia o Wschodzie. A przecież było wiadomo, że rozmowy w Moskwie nie są rozmowami technicznymi, tylko kluczowymi dla tego, kto i jak prowadzi śledztwo, kto ma dostęp do wraku, o czym decydujemy my, a o czym strona rosyjska – mówił Marciniak. Dodaje także, że ambasada niemal natychmiast została odsunięta od całej sprawy.

Marciniak wykazuje także brak profesjonalizmu ze strony Ewy Kopacz, wówczas minister zdrowia. Ta bowiem, zamiast negocjować z Rosjanami, zajęła się identyfikacją ciał.

Przy miejscu katastrofy zapanował zaś zupełny chaos. – Wszyscy improwizowali i wszystko było puszczone na żywioł, każdy sam sobie znajdował jakąś pracę – opowiada Marciniak – Każde ministerstwo działało na własną rękę: osobno wojsko, osobno służby wewnętrzne, jeszcze inaczej BOR, lekarze podlegli Ministerstwu Zdrowia lub Kancelarii Premiera. Nikt tego nie koordynował, nikt nie ogarniał całości. Powinien oczywiście szef sztabu kryzysowego (który nigdy nie powstał – red.) – stwierdza były dyplomata.


Jego zdaniem poziom chaosu i niepanowania nad sytuacją był przygnębiający. – To, że najpierw była całkowita improwizacja, było do przewidzenia, ale byłem przekonany, że po pierwszych godzinach będzie ona ustępowała, że ktokolwiek zapanuje nad sytuacją. Było dokładnie odwrotnie – dochodziły nowe problemy i chaos trwał.

Marciniak zwraca także uwagę na to, że państwo polskie powinno wyciągnąć poważne wnioski z tej tragedii, by tak rażące błędy nie przytrafiały się w przyszłości. – Chciałbym tylko, by polskie państwo potrafiło wyciągać wnioski, by było mądre po szkodzie – podsumowuje.

Źródło: Rzeczpospolita

Napisz do autora: jakub.rusak@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Zaskoczenie po klęsce Szydło. [b]Kaczyński o tym, że Merkel zadzwoniła z przeprosinami[/b]
O TYM SIĘ MÓWI

Zaskoczenie po klęsce Szydło. Kaczyński o tym, że Merkel zadzwoniła z przeprosinami

"Ludzie homoseksualni w przemowach pracowników Pańskiej organizacji są odczłowieczani, dehumanizowani, pozbawiani twarzy i uczuć. Przypisywane są nam nie tylko zbrodnicze intencje, również naszemu życiu odbierana jest jego pełnowartościowość i godność".

Oficjalnie: PSL podjęło ostateczną decyzję ws. wyborów. [b]Gorzkie słowa Kosiniaka-Kamysza[/b]
DZIEJE SIĘ

Oficjalnie: PSL podjęło ostateczną decyzję ws. wyborów. Gorzkie słowa Kosiniaka-Kamysza