Playboy chowa gołe cycki. Czy jako feministka powinnam się z tego cieszyć? Mam pewne wątpliwości

Wielkie zmiany w Playboyu.
Wielkie zmiany w Playboyu. Fot. natemat
Koniec świata, pismo, które swoją sławę zyskało dzięki pięknym roznegliżowanym paniom, zamierza zrezygnować ze swojego wieloletniego dziedzictwa. Czy chodzi o wypowiedzenie wojny seksizmowi? Promowanie równości, dowartościowanie kobiety? Nie. Cycki już nie sprzedają. Prosta sprawa.


Zawsze kiedy oburzałam się, że nagie kobiety reklamują już chyba wszystko – od sokowirówki po wełnę drzewną, słyszałam w kontrze wypowiedzi moich kolegów: nie przesadzaj, kobiece ciało jest piękne, chcemy je oglądać, to wyraz uwielbienia, a nie przedmiotowego traktowania.


I o ile absolutnie nie mogłam się z tym zgodzić z tym argumentem jeśli chodzi o sprzedawanie cycem blachy falistej, to dla "Playboya" miałam pewien margines tolerancji. Jestem skłonna przyjąć pewną konwencję, zaakceptować fakt, że jest pismo dla mężczyzn, w którym są gołe panie. W moim idealnym świecie takie pismo pewnie wyglądałoby inaczej, ale nigdy nie zamierzałam nawoływać do bojkotu "Playboya" czy organizować pikiety pod wydawnictwem.


Nie chcesz wydać na goliznę? To jej nie będzie.
I nagle bęc. Playboy likwiduje gołe cycki i zamierza przyciągnąć czytelnika ambitnymi materiałami. No super, myślę sobie – świat się zmienia. Aż tu nagle czytam uzasadnienie, w dużym skrócie: nasi czytelnicy mają stały dostęp do porno, nagie piersi nie są już dla nich atrakcyjne, sprzedaż pisma spada, golizna nie sprzedaje, nie będzie już roznegliżowanych playmates.


Ha! Czyli nie chodzi o wysublimowane piękno kobiecego ciała, o opływową linię bioder, o kuszące wgłębienie przy obojczyku. Gdzie tam! Playboy dobitnie pokazał, że to nie piękno bogini, ale jałówki, która jeśli nie ma swojego kupca, to traci swoją wartość. Amerykański wydawca dał jasny komunikat – seksizm? Pewnie, ale tylko wtedy, gdy się opłaca. Jeśli nie, to będziemy nowoczesnym pismem wpisującym się w standardy poprawności politycznej.

Czy naga kobieta może być silną kobietą?

Playboy chce więc być mniej seksistowski i wyrażać to przez wyeliminowanie golizny. Jestem ciekawa, czy będzie to też robił poprzez swoje ambitniejsze treści. Bo, gdy przeglądam polskie wydanie "Playboya" to szczerze mówiąc bardziej denerwują mnie artykuły niż nagie sesje. Ot chociażby reklama wydania specjalnego na wrzesień z klasycznymi wywiadami – na okładce 18 zdjęć rozmówców – ani jednej kobiety. Kolejny artykuł – Złote usta polityków – wśród kolażu wypowiedzi tylko cztery kobiety.

Jestem przekonana, że w aktach można pokazać siłę kobiet, że zamiast przeprowadzać wywiady z Miss Wielkopolski, można w piśmie rozmawiać z inspirującymi rozmówczyniami. A przede wszystkim jestem przekonana, że pojęcie seksizmu nie wyczerpuje się na pokazywaniu kobiecych piersi, a w tym przypadku widzę, że ich zasłonięcie może być jego przejawem.

Napisz do autorki: agata.komosa@natemat.pl